Polacy masowo odwiedzają cmentarze
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Straż Miejska w Radomiu
Do straży miejskiej w Radomiu zgłoszenie o kocie wpłynęło 1 listopada, około południa.
- Zgłaszająca poinformowała, że z któregoś z grobów w jednej z głównych alejek dochodzi miauczenie kota. Nie było regularne - przekazał w rozmowie z tvnwarszawa.pl Grzegorz Sambor, zastępca Komendanta Straży Miejskiej w Radomiu.
Strażnicy pojechali na cmentarz przy ulicy Ofiar Fireja. Podczas ponad półtoragodzinnej pracy nie słyszeli miauczenia.. Strażnicy sprawdzili także teren wokół grobu. Na miejsce przyjechał zastępca komendanta miejskiego, skontaktowano się również z właścicielami nagrobka.
Niełatwa decyzja
Pierwsze otwarcie grobu nastąpiło jeszcze tego samego dnia. Decyzja o otwarciu nie była łatwa, obowiązują przepisy sanitarno-epidemiologiczne, sprawa była delikatna również dla właścicieli grobu. Z drugiej strony ważne było też życie kota.
- Grób został sprawdzony, jednak nie było zgody, by coś robić w części, w której były trumny. Udało się wizualnie sprawdzić grób. Jednak kota nie zauważono – opisał zastępca Komendanta Straży Miejskiej w Radomiu.
Odstąpiono od czynności. W godzinach późnowieczornych znowu zaczęły wpływać zgłoszenia o miauczeniu kota.
Szczęśliwe zakończenie
Służby wróciły na miejsce w poniedziałek. O sprawie powiadomiono prokuraturę. Pracownicy otworzyli grób w obecności sanepidu i właścicieli nagrobka. - Zauważono kota, poruszał się sprawnie po komorze grobu i umknął do dziury w ziemi. Kot był w dobrej kondycji, nie był osowiały – opisał Sambor.
Wtedy podjęto decyzję o pozostawieniu klatki i włożono do niej pachnące jedzenie.
O godzinie 15 w poniedziałek ponownie otworzono grób, w związku z prośbami organizacji zwierzęcych. Kota nie zlokalizowano. Dano mu czas, by miał ciszę i spokój.
Drugi raz otworzono grób we wtorek rano. - Kot wszedł do pozostawionej klatki. Zabrano go do kliniki weterynaryjnej. Zwierzak jest w dobrej kondycji, nie ma widocznych ran. Jest przestraszony, dochodzi do siebie. Wieczorem lub jutro rano będzie pełna diagnoza dotycząca jego stanu zdrowia – przekazał Sambor.
Dostał się przez dziurę?
W jaki sposób kot mógł dostać się do grobu? Strażnicy miejscy mają jedną teorię. W wyniku wichury gałąź z drzewa uszkodziła nagrobek. Powstała wówczas niewielka dziura, wielkości karki A5. Potem została zabezpieczona folią.
- Mimo to widać, było, że kot mógł tam wchodzić i wychodzić. Pod koniec października, tuż przed dniem Wszystkich Świętych, pracownicy uszczelnili docelowo dziurę. Wtedy kot mógł pozostać w środku – przekazał Sambor.
Źródło: tvnwarszawa.pl
ZOBACZ TAKŻE:
Link skopiowany do schowka.
Source: TVN24 · Magdalena Gruszczyńska
At a glance
- Topic
- World
- Country
- 🇵🇱 PL
- Publisher language
- PL
- Added to Allnira