Jak przejęto władzę w TK? Biernat: te kryteria były pod panią Przyłębską

Źródło wideo: TVN24

Źródło zdj. gł.: PAP

Trzęsienie ziemi w Trybunale Konstytucyjnym. Jego stery - jak twierdzi - przejąła wybrana przez większość rządząca sędzia i odsunęła dotychczasowego prezesa. Opinie prawników nie są jednoznaczne.

Przesilenie w Trybunale Konstytucyjnym. W instytucji, która od lat jest w głębokim kryzysie. Krótko przed wyborami w 2015 roku rządząca wówczas większość Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego wybrała dwóch sędziów TK "na zapas". Ten ruch ośmielił PiS i jego koalicjantów, którzy szybko potem całkowicie zawłaszczyli TK.

Teraz, gdy obecnie parlamentarna większość (m.in. PO, PSL, Lewica) wybierała po raz pierwszy sędziów, prezydent Karol Nawrocki od większości nie odbierał ślubowania, a prezes TK nie dopuszczał ich do orzekania. Do tego dochodzą zarzuty o swobodne ustalanie składów orzekających przez prezesa i widmo braku pieniędzy, ponieważ na ten moment minister finansów nie przeznaczył na budżet TK w 2027 roku ani złotówki.

W takiej sytuacji jedna z wybranych w marcu 2026 roku sędziów - Anna Korwin-Piotrowska, podjęła radykalne kroki. Zdecydowała o zastąpieniu Bogdana Święczkowskiego na czele TK, a następnie jego i wiceprezesa TK Bartłomieja Sochańskiego odsunęła od obowiązków. Przed TK zaroiło się od policji. Oburzeni sympatycy opozycji i parlamentarzyści protestują.

Spróbujemy wyjaśnić, czym się kierowała i wytłumaczyć, co mówią przepisy.

Krok pierwszy - sędzia Korwin-Piotrowska kieruje TK

Zgodnie z ustawą o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym, pracami TK kieruje prezes, który wskazuje, w jakich sprawach zastępuje go wiceprezes. A w szczególnych przypadkach inny sędzia. Gdy jednak nie może tego zrobić, zastępuje go - od momentu powstania wakatu, do czasu powołania nowego prezesa - sędzia z najdłuższym stażem.

I właśnie na te przepisy powołała się teraz sędzia Korwin-Piotrowska. - Rozumowanie jest takie. Trzeba rozstrzygnąć dyscyplinarnie działania prezesa Święczkowskiego. A skoro on krzywdy sobie nie zrobi, ani nie wyznaczy innego sędziego, to ktoś musi to zrobić. I tym kimś powinna być sędzia z najdłuższym stażem - tłumaczył w rozmowie z TVN24 prof. dr hab. Maciej Gutowski, adwokat z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Ale ocenia, że jest to "prawnie wątpliwie i na pewno w przyszłości kontestowane".

Sędzia Korwin-Piotrowska zastosowała art. 12 ust. 4 wspomnianej wyżej ustawy:

W przypadku niemożności upoważnienia Wiceprezesa lub innego sędziego Trybunału do wykonywania niektórych kompetencji określonych w ust. 1, Prezesa Trybunału zastępuje sędzia Trybunału, o którym mowa w art. 11 ust. 2.

art. 12 ust. 4 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym

W TVN24 sędzia wyjaśniała, że ustawa o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym "przewidziała sytuację, kiedy musi być osoba, która musi podjąć działania, w tym wobec prezesa Trybunału Konstytucyjnego, ponieważ nikt w Polsce nie stoi ponad prawem". - Temu stanowczo sprzeciwia się artykuł drugi konstytucji. Przepisy ustawy z 30 listopada 2016 roku, a konkretnie artykuł dwunasty ustęp czwarty przewiduje, że w przypadku braku możliwości upoważnienia przez prezesa Trybunału Konstytucyjnego do kierowania Trybunałem taką osobą zastępującą prezesa jest osoba sędziego z najdłuższym stażem - wyjaśniła. Zwróciła uwagę, że "od wielu lat Trybunał Konstytucyjny praktycznie nie działa, a w ostatnim czasie mieliśmy do czynienia z rażącym naruszeniem podstaw funkcjonowania państwa prawa poprzez to, że nie funkcjonuje Trybunał Konstytucyjny".

I tu wątpliwości ma prof. Gutowski. Na antenie TVN24 mówił o "wątpliwej podstawie kompetencyjnej". - Ten najdłuższy stażem sędzia pojawia się, gdy jest wakat na stanowisku prezesa Trybunału Konstytycyjnego, a w istocie okazuje się, że ten wakat pani sędzia dopiero wytworzyła odsuwając od obowiązków pana prezesa Święczkowskiego. To bardzo dyskusyjne, czy można mówić tu o wakacie - oceniał prawnik.

Krok drugi - przerwa w czynnościach prezesa Święczkowskiego

W prawie nie ma żadnego przepisu mówiącego, co robić w sytuacji, gdy to prezes TK popełnia przewinienia dyscyplinarne, kto ma to ocenić, rozstrzygnąć. A wszystkie nieuregulowane kwestie w ustawie o statusie sędziów TK, są regulowane w ustawie o Sądzie Najwyższym. A gdy tam ich również nie ma, stosuje się art. 130 ustawy - prawo o ustroju sądów poszechnych. A ten stanowi:

Jeżeli sędziego zatrzymano z powodu schwytania na gorącym uczynku popełnienia przestępstwa umyślnego albo jeżeli ze względu na rodzaj czynu dokonanego przez sędziego powaga sądu lub istotne interesy służby wymagają natychmiastowego odsunięcia go od wykonywania obowiązków służbowych, prezes sądu albo Minister Sprawiedliwości mogą zarządzić natychmiastową przerwę w czynnościach służbowych sędziego aż do czasu wydania uchwały przez sąd dyscyplinarny, nie dłużej niż na miesiąc.

Art. 130. par. 1 ustawy prawo o ustroju sądów poszechnych

A kolejny przepis tej ustawy mówi o tym, że jeżeli ten sędzia pełni funkcję prezesa sądu, zarządzenie przerwy w czynnościach służbowych należy do ministra sprawiedliwości.

I właśnie takiej skomplikowanej konstrukcji użyła sędzia Korwin-Piotrowska, by odsunąć od pracy sędziego Święczkowskiego. Uznała, że w przepisach dotyczących TK nie ma odpowiedniego przepisu i że poprzez odesłania, można użyć przepisu, dotyczącego wszystkich sędziów. Stwierdziła, że rodzaj popełnianych przez sędziego Święczkowskiego czynów tego wymaga i że właśnie ona, jako sędzia z najdłuższym stażem może go odsunąć.

Tu wątpliwości ma z kolei dr Mateusz Radajewski, konstytucjonalista z SWPS. Jego zdaniem, art. 130 ustawy prawo o ustroju sądów powszechnych w ogóle nie przewiduje możliwości zarządzenia przerwy w czynnościach prezesa TK. Wobec prezesa sądu, decyduje bowiem minister sprawiedliwości. A on, "nie może sprawować żadnego nadzoru nad TK". Zgadza się z tym dr Gutowski: - - Trudno by mi było, to sobie wyobrazić.

Jak przejęto władzę w TK? Biernat: te kryteria były pod panią Przyłębską

Źródło: TVN24

- Jeśli więc prezesa Święczkowskiego nie można odsunąć w tym trybie, to wszelkie dalsze czynności niejako automatycznie są bezskuteczne - dodaje w przesłanej TVN24 opinii dr Radajewski.

Inne zdanie ma jednak dr prof. Monika Haczkowska, konstytucjonalistka z Polskiego Towarzystwa Konstytucyjnego. - Wydaje się, że art. 130 jest tym właściwym. W mojej ocenie został prawidłowo użyty. Musimy wykorzystać takie środki, jakie są dostępne - argumentowała w TVN24. Wtórował jej prof. Krzysztof Urbaniak, konstytucjonalista, radca prawny. Wyjaśniał, że minister sprawiedliwości nie mógłby odsunąć prezesa TK. - Stąd - jak rozumiem - dokonano takiej wykładni, że sędzia z najwyższym stażem takie decyzje podejmuje - mówił.

Prawnicy uzasadniając gwałtowne zmiany, które zaszły w TK argumentowali też ogólnie, że sytuacja jest nadzwyczajna. Prof. Haczkowska podkreślała: - Trybunał przestał pełnić swoją konstytucyjną funkcję. Mówiąc krótko: nie działa. I przekonywała, że musi się to zmienić.

Prof. Urbaniak mówił o głębokim kryzysie konstytucyjnym.

- Stan wyższej konieczności konstytucyjnej jest określeniem sytuacji ekstremalnej, w której trzeba sięgać do środków niekonwencjonalnych - stwierdził z kolei w TVN24 prof. dr hab. Stanisław Biernat, sędzia TK w stanie spoczynku. Wyliczał, za co został odsunięty Święczkowski. "Od kilku miesięcy nie dopuszcza się do orzekania prawidłowo wybranych sędziów, składy sędziowskiego nie są kształtowane pod względem alfabetycznym, jak stanowi ustawa". Prof. Gutowski widzi to jednak inaczej. - To wszystko jest uzasadniane takim stanem wyższej konieczności, ale to jest bardzo miękkie uzasadnienie. Siłowe wejście do Trybunału Konstytucyjnego to nie jest to, co powinno było nastąpić i to nie jest to, co należało zrobić - podsumował w TVN24.

Źródło: TVN24

ZOBACZ TAKŻE:

Link skopiowany do schowka.

Source: TVN24 · Jan Kunert

At a glance

Topic
World
Country
🇵🇱 PL
Publisher language
PL
Added to Allnira