We Wrocławiu już nie grabią. Dla małych zwierząt liście "to cały świat, cały kosmos"

Źródło wideo: Fakty TVN

Źródło zdj. gł.: Shutterstock

Miejscy ogrodnicy ograniczają grabienie wszystkich liści. Zostawiają je wszędzie poza reprezentatywnymi trawnikami czy alejkami. Jak tłumaczą, liść nie jest już traktowany jak odpad i wyjaśniają, jakie pełni funkcje. Korzystają z tego między innymi jeże, które szykują sobie w nich legowiska.

Główny specjalista do spraw dendrologii w Zarządzie Zieleni Grzegorz Szczerba przekazał, że w Warszawie odchodzi się teraz od utartego podejścia, że liść jest czymś niepożądanym, do większej świadomości, gdzie wiemy, co liść może nam dać. - Nie traktujemy go jak śmieć, tylko w miejscach, gdzie jest to możliwe i pożądane, zostawiamy go, czyli poza reprezentacyjnymi trawnikami, miejscami, gdzie liście mogą utrudniać poruszanie - dodał.

Na terenie miasta liście grabione są na zieleni w pasach drogowych i w alejkach parkowych, na trawnikach reprezentacyjnych i intensywnie użytkowanych. 

"Obieg materii się zamyka". Funkcje liści

Dendrolog wyjaśnił, co daje pozostawienie opadłych liści w okolicy drzew. 

- Musimy spojrzeć szerzej na cały aspekt bytowania roślin wyższych, szczególnie drzew, których wiek, w porównaniu do długości ludzkiego życia, może być dużo dłuższy. Drzewo przebywa w jednym miejscu i musi nim gospodarować. Zrzucenie liści, przekazywanie ich dalej, sprawia, że obieg materii się zamyka. Drzewa przyciągają też spadającymi liśćmi inne organizmy. Przez co te inne organizmy, bytując w glebie, na przykład dżdżownice, ją spulchniają, przetwarzają też liście na kompost i użyźniają teren - powiedział. 

Podkreślił, że drzewa zrzucając liście, uprawiają sobie miejsce pod dalszy wzrost.

Jednak zdarzają się przypadki chorób, patogenów, bądź insektów, które w liściach bytują i wówczas, żeby zwiększyć zdrowotność drzew, trzeba jednak zabierać liście. 

- Klasycznym przykładem jest kasztanowiec. To nie jest nasze drzewo rodzime i za nim przybył pewien motyl o dźwięcznej nazwie - szrotówek kasztanowcowiaczek. Jego larwy wygryzają wnętrze liści, które szybko zasychają. Duża liczba larw zimuje właśnie w tych opadłych liściach. Jeżeli chcemy mieć zdrowe kasztanowce, jak najmniej porażone tym owadem, to musimy liście razem z larwami zabrać i odpowiednio je przekompostować bądź zutylizować - zaznaczył Szczerba.

Nie grabią też w innych krajach

- Czasami zdarza się czerniak na klonie - pojawiają się wtedy czarne, wypukłe plamy. Ta choroba nie jest tak szkodliwa dla klonów, jak szrotówek dla kasztanowców. I tylko w skrajnych przypadkach można rozważać zabieranie liści spod klonów. Natomiast pozostawienie ich przynosi więcej korzyści, niż zabieranie - zaznaczył.  

Podkreślił, że akcja niegrabienia liści, to nie jest tylko pomysł polski. Jako przykład podał Włochy, gdzie na przykład w rejonie Wenecji nagłaśniane jest hasło, że liść, to nie śmieć. W akcję włączyła się również pewna restauracja w Czechach, która na podłodze rozsypuje suche liście i zaprasza do spacerowania po dywanie z liści, by trochę odciąć się od rzeczywistości budynku.

W niegrabionych liściach legowiska robią jeże (zdj. ilustracyjne)

Źródło zdjęcia: Shutterstock

Z pozostawionych liści chętnie skorzystają też jeże, które wykorzystują je, by zrobić sobie legowisko. 

Miejscy ogrodnicy podkreślili, że grabią liście jedynie ręcznie, nie używając do tego dmuchaw. Nie rekomendują też zbierania liści do plastikowych worków.

Źródło: PAP

ZOBACZ TAKŻE:

Link skopiowany do schowka.

Source: TVN24 · Katarzyna Kędra

At a glance

Topic
World
Country
🇵🇱 PL
Publisher language
PL
Added to Allnira