Specjalistka gastroenterologii o mitach na temat błonnika

Źródło zdj. gł.: Zapylaieva Hanna/Shutterstock

Obieramy, odcinamy, wyrzucamy. Robimy to niemal automatycznie. Tymczasem to, czego się pozbywamy, może być pod względem wartości odżywczych cenniejsze niż to, co zostaje na talerzu. Badacze przyjrzeli się 12 popularnym warzywom i owocom. Co warto zachować, a czego lepiej nie jeść?

Kluczowe fakty:

  • Skórka i nasiona dyni piżmowej zawierają 9,25 g błonnika na 100 g. W których innych częściach warzyw i owoców kryje się go najwięcej?
  • Błonnik nazywany jest "miotłą dla jelit". Czy rzeczywiście je oczyszcza i jak wpływa na bakterie jelitowe?
  • Polki spożywają średnio 17,5 g błonnika dziennie, Polacy - 20,9 g. Ile potrzebujemy i czy zjadanie skórek, łodyg oraz pestek zawsze jest bezpieczne?
  • Więcej artykułów o podobnej tematyce znajdziesz w zakładce "Zdrowie" oraz w "Wywiadzie medycznym" w TVN24+

O błonniku mówi się, że jest "miotłą dla jelit", ale, jak podkreślał w rozmowie z TVN24+ dietetyk kliniczny i doktor nauk o zdrowiu Damian Parol, "to nie papier ścierny, tylko solidne wsparcie dla pracy przewodu pokarmowego".

Tymczasem sporą część tego cennego składnika sami wyrzucamy do kosza. Ile dokładnie? Postanowili to sprawdzić naukowcy z King's College London.

Najwięcej błonnika może trafiać do kosza

W badaniu, którego wyniki opublikowano 29 października 2026 roku w "International Journal of Food Sciences and Nutrition", zespół pod kierownictwem dr Rachel Gibson przeanalizował 12 rodzajów świeżych warzyw i owoców, wśród nich dynię piżmową, kiwi, ananasa, arbuza, paprykę, brokuły, kalafiora i seler korzeniowy. Badacze skoncentrowali się na fragmentach, które zazwyczaj usuwamy: skórkach, łodygach, nasionach i twardych częściach roślin.

W dziesięciu z 12 przypadków zawartość błonnika w tych częściach była wyższa niż w częściach zwykle spożywanych. - Różnice w zawartości błonnika między częściami roślin, które zjadamy, a tymi, które zwykle wyrzucamy, są uderzające - podkreśla dr Rachel Gibson, kierująca projektem.

Badaczka zwraca przy tym uwagę na skalę często nieświadomego marnotrawstwa. W analizowanych produktach części, których zwykle się pozbywamy, stanowiły od 25 do 48 proc. ich masy.

Dynia, ananas, arbuz. Gdzie kryje się najwięcej błonnika?

W 100 gramach skórki i nasion dyni piżmowej badacze wykryli aż 9,25 grama błonnika. To ponad jedna trzecia ilości zalecanej dorosłemu człowiekowi w ciągu dnia w Polsce. Jeszcze większą różnicę między tym, co zjadamy, a tym, co wyrzucamy, wykazała analiza ananasa. Jego skórka i twardy, włóknisty rdzeń zawierały o 453,7 proc. więcej błonnika niż miąższ, czyli około 5,5 razy więcej w przeliczeniu na tę samą masę. Z kolei 100 gramów skórki arbuza dostarczało 2,1 grama błonnika - mniej więcej tyle, ile można znaleźć w kromce pieczywa pełnoziarnistego.

W przypadku brokułów proporcje były odwrotne. Łodygi zawierały o 28,4 proc. mniej błonnika niż różyczki, ale również mogą znaleźć zastosowanie w kuchni, na przykład jako składnik zup czy potraw przygotowywanych na patelni.

Dr Balazs Bajka, który kierował analizami laboratoryjnymi, zachęca do praktycznego wykorzystania wyników. Zamiast zjadać 100 gramów skórek i nasion dyni dla samego błonnika, lepiej częściej sięgać po jadalne części warzyw i owoców, które dotąd pomijaliśmy podczas przygotowywania posiłków.

Błonnik w diecie Polaków. Wciąż jemy go za mało

- Błonnik to, co do zasady, węglowodany, których organizm nie umie strawić. Przez to trafiają one do dalszych części jelita niestrawione, gdzie albo są fermentowane przez bakterie jelitowe, albo pozostają nienaruszone i ostatecznie są wydalane - wyjaśniał w rozmowie z TVN24+ Damian Parol.

Jak tłumaczył dietetyk, błonnik jest również pożywką dla korzystnych bakterii jelitowych. Podczas jego fermentacji powstają krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe, które mogą wpływać między innymi na pracę jelit, metabolizm i regulację ciśnienia krwi.

Dieta bogata w błonnik sprzyja uczuciu sytości i wiąże się z mniejszym ryzykiem rozwoju cukrzycy typu drugiego, chorób układu krążenia oraz niektórych nowotworów, w tym raka jelita grubego. Mimo tych korzyści większość dorosłych nie dostarcza organizmowi zalecanej ilości błonnika. Jak przypomina Narodowe Centrum Edukacji Żywieniowej, w Polsce zaleca się spożywanie co najmniej 25 gramów dziennie. Tymczasem według dostępnych szacunków kobiety spożywają średnio 17,5 grama, a mężczyźni 20,9 grama.

Podobnie wygląda sytuacja w Wielkiej Brytanii - tam zalecana ilość wynosi 30 gramów dziennie, ale osiąga ją zaledwie 4 proc. dorosłych. Przeciętne spożycie to 16,4 grama. Dlatego badacze z King's College London przekonują, że częstsze wykorzystywanie jadalnych części warzyw i owoców, które zwykle wyrzucamy, mogłoby pomóc w uzupełnieniu tego niedoboru.

Kiwi ze skórką, brokuł z łodygą. Czy jesteśmy na to gotowi?

Brytyjscy badacze sprawdzili, co konsumenci myślą o jedzeniu części roślin, które dotąd odrzucali. Do rozmów w grupach fokusowych zaprosili 40 studentów i pracowników King's College London. Część uczestników miała opory przed zjadaniem skórek i łodyg. Obawiali się ich smaku, konsystencji i strawności. Bardziej niż ograniczenie marnowania żywności przekonywały ich potencjalne korzyści zdrowotne.

- Uczestnicy postrzegali korzyści żywieniowe, zwłaszcza zawartość błonnika, jako silniejszy czynnik motywujący niż zrównoważony rozwój środowiska - wyjaśnia Georgia Browne, główna autorka publikacji.

Badacze proponują kilka zmian w codziennym przygotowywaniu posiłków: jedzenie dokładnie umytego kiwi ze skórką, dodawanie łodyg brokułów do potraw przygotowywanych na patelni czy wykorzystywanie nasion papryki.

W osobnym, dziewięciotygodniowym badaniu pilotażowym w punktach gastronomicznych King's College London wprowadzono potrawy przygotowywane z większym wykorzystaniem jadalnych części roślin. W porównaniu ze standardowymi wersjami dań zawierały one średnio o 5,1 proc. więcej błonnika na porcję, a podczas ich przygotowywania powstawało o 6,5 proc. mniej odpadów.

Pojawił się jednak inny problem: klienci wybierający nowe potrawy częściej zostawiali jedzenie na talerzach, co oznacza, że część żywności, którą udało się zaoszczędzić podczas gotowania, ostatecznie i tak trafiała do kosza.

Czy każda skórka nadaje się do jedzenia?

Niekoniecznie. Niektóre części roślin zawierają naturalnie występujące niepożądane związki, a skórki mogą być bardziej narażone na pozostałości środków ochrony roślin. Autorzy publikacji zwracają uwagę między innymi na możliwość występowania związków cyjanogennych w skórce ananasa. Dlatego przed wykorzystaniem takich składników trzeba upewnić się, czy nadają się do jedzenia i jak je bezpiecznie przygotować.

Mycie, gotowanie czy blanszowanie mogą ograniczać niektóre zagrożenia, choć ich skuteczność zależy od rodzaju produktu. Zwiększając ilość błonnika w diecie, należy też robić to stopniowo, aby uniknąć wzdęć i dyskomfortu trawiennego, oraz pamiętać o odpowiednim nawodnieniu.

Sami badacze przyznają, że ich analiza ma ograniczenia. Objęła zaledwie 12 rodzajów warzyw i owoców, a z każdego pobrano tylko jedną próbkę. Zawartość błonnika w odrzucanych częściach zmierzono laboratoryjnie, natomiast dane dotyczące części zwykle spożywanych zaczerpnięto z bazy żywieniowej. Nie sprawdzono też wpływu gotowania ani regularnego spożywania tych części roślin na zdrowie.

Jak podkreśla dr Rachel Gibson, chodzi przede wszystkim o dostrzeżenie wartości odżywczej jadalnych części warzyw i owoców, które dotąd bez zastanowienia wyrzucaliśmy.

Źródło: PAP, tvn24.pl, TVN24+

ZOBACZ TAKŻE:

Link skopiowany do schowka.

Source: TVN24 · Agata Daniluk

At a glance

Topic
World
Country
🇵🇱 PL
Publisher language
PL
Added to Allnira