"Był taki młody i nagle umarł". Prof. Piotr Radziszewski o tym, co zabiera mężczyznom lata życia

Źródło wideo: TVN24

Źródło zdj. gł.: crab

Mężczyźni w Polsce żyją średnio o ponad siedem lat krócej niż kobiety - wynika z opublikowanego wczoraj raportu, którego autorem jest urolog, prof. Piotr Radziszewski. Okazuje się, że ponad połowa tej różnicy wynika ze zgonów w wieku produkcyjnym. Realnym problemem pozostaje brak jasno wytyczonych ścieżek diagnostyczno-terapeutycznych i to, że pacjent kierowany do specjalisty "ginie" w systemie.

Kluczowe fakty:

  • Programy profilaktyczne, takie jak Moje Zdrowie, są słabo wykorzystywane. Zainteresowało się nim tylko 14 procent uprawnionych mężczyzn w wieku 20-59 lat.
  • Medycyna pracy, mimo częstych kontaktów z mężczyznami w wieku produkcyjnym, pozostaje niewykorzystanym narzędziem w profilaktyce.
  • Co zniechęca wielu mężczyzn do korzystania z opieki zdrowotnej? Specjalista wskazuje

- To jest coś, co powinno nami wstrząsnąć. Będziemy żyć o siedem lat krócej. Krócej będziemy wychowywać nasze wnuki. Ale problem leży jeszcze gdzie indziej. Połowa tej straty powstaje przed 65. rokiem życia. Wszyscy się dziwią: dlaczego on umarł? Był taki młody, obiecujący, na nic nie chorował i nagle umarł - powiedział w czwartek w programie "Wstajesz i Wiesz" na antenie TVN24 prof. Piotr Radziszewski, urolog, onkolog z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, autor raportu "7 lat różnicy. Zdrowie mężczyzn w Polsce 2026".

Ponad połowa różnicy w długości życia mężczyzn powstaje przed 65. rokiem życia

W raporcie, którego premiera odbyła się w środę, podczas konferencji prasowej w Biurze Rzecznika Praw Pacjenta, czytamy, że w wieku produkcyjnym powstaje dokładnie 51,9 proc. różnicy, o której wspomniał prof. Radziszewski w wywiadzie dla porannego pasma w TVN24. To okres największej aktywności zawodowej, rodzinnej i społecznej.

Jak wskazuje w przedmowie do publikacji prof. Robert Gil, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego w latach 2023-2025, już tylko ten fakt dowodzi, jak ważne jest przesunięcie głównego akcentu polityki zdrowotnej z medycyny geriatrycznej i naprawczej na wczesną profilaktykę, skierowaną do mężczyzn w wieku 30-60 lat.

- Prawda jest taka, że pomiędzy 25. a 45. rokiem życia najmniej mężczyzn ma kontakt z ochroną zdrowia. Najlepszy program profilaktyczny, jaki mamy, to Moje Zdrowie. Tylko że latarnia świeci się w nim jedynie na początku. A my musimy jeszcze zacząć oceniać wyniki tego programu - przyznał prof. Radziszewski.

Przypomnijmy, działający od maja ubiegłego roku ogólnopolski program profilaktyczny jest kierowany do osób w wieku od 20 lat. Osoba, która chce z niego skorzystać, najpierw wypełnia ankietę, a potem otrzymuje skierowanie na bezpłatne badania, obejmujące m.in. morfologię czy lipidogram. Z najświeższych danych Centrum e-Zdrowia (stan na 29 października 2026 r.) wynika, że ankietę uprawniającą do skorzystania z programu Moje Zdrowie wypełniło zaledwie 14 proc. uprawnionych mężczyzn w wieku 20-59 lat (kolejny raportowany przedział wiekowy obejmuje 60-69 lat).

Medycyna pracy niewykorzystaną szansą na profilaktykę zdrowia mężczyzn

Osoby w wieku produkcyjnym zdecydowanie częściej niż lekarza podstawowej opieki zdrowotnej odwiedzają lekarza medycyny pracy - w ramach obowiązkowych badań okresowych. To zdaniem ekspertów jeden z najbardziej niewykorzystanych potencjałów w profilaktyce męskiego zdrowia.

"Ma tam mierzone ciśnienie i jeżeli okaże się podwyższone, dowie się o tym ustnie. Zapis nie trafi do jego lekarza rodzinnego, ponieważ taki przepływ informacji nie istnieje. Przepis pozwalający lekarzowi medycyny pracy skierować go za jego zgodą do programu zdrowotnego obowiązuje od lat; nikt nie wie, ile razy w Polsce z niego skorzystano, ponieważ nie jest to rejestrowane" - czytamy w raporcie.

- Jeśli chodzi o skierowania z medycyny pracy, to rzeczywiście, zdarzają się, zwłaszcza jeśli lekarz ma wątpliwości, czy może dopuścić do pracy pacjenta z niewydolnością serca z obniżoną frakcją wyrzutową czy zaburzeniami rytmu lub z wszczepionymi stymulatorami. Mówimy tu o wymianie dotyczącej pacjentów bez ostrych objawów. Bardzo często jednak pacjenci objawy mają, ale dowiadujemy się o nich dopiero wtedy, kiedy dochodzi do incydentu sercowo-naczyniowego - komentował w środę, w rozmowie z naszym reporterem, prof. Robert Gil.

Movember nie wystarczy. Mężczyzn zniechęca długa ścieżka diagnostyczna

Prof. Piotr Radziszewski powiedział w wywiadzie w programie "Wstajesz i Wiesz" o tym, że prowadzone w kraju kampanie edukacyjne również nie pozwalają w pełni zaadresować potrzeb związanych z profilaktyką u mężczyzn. Jesteśmy u progu jednej z nich - listopadowej akcji, poświęconej męskim nowotworom.

- Movember jest cudowną akcją. Ale to jest akcja, która pojawia się tylko w listopadzie i większość instytucji odhacza sobie, że zajęła się w jej ramach profilaktyką raka jąder czy raka prostaty. Na raka prostaty choruje najwięcej mężczyzn. Umierają jednak głównie na raka płuca. I tu się pojawia problem, bo to, że się zbadamy, jeszcze nie oznacza, że nastąpią dalsze kroki: diagnostyka, postawienie rozpoznania, rozpoczęcie leczenia i jego ocena. Niestety, ani nasz system, ani żadna akcja, nie są na to nakierowane - wymieniał prof. Radziszewski w rozmowie z Radosławem Mrozem.

Jak wskazał ekspert, jednym z większych problemów ograniczających skuteczność profilaktyki jest długa ścieżka pacjenta. - Zrobiłem małe obliczenie, dotyczące tego, ile kroków potrzeba, żeby mężczyzna miał zbadany i zweryfikowany poziom cukru, ciśnienie i rozpoczął leczenie nadciśnienia. Jest ich 11. Trzeba się zarejestrować, potem dostać skierowanie na badania, pójść wykonać te badania, wreszcie odebrać wyniki, i tak dalej - powiedział.

Prof. Radziszewski dodał, że przedstawicielom wolnych zawodów może udać się tak dostosować harmonogram dnia, by tę ścieżkę przejść. Zgoła odmiennie wygląda to jednak choćby u osób pracujących fizycznie.

- Dla takiego Marka czy Janusza, który pracuje na zmiany, na przykład w komunikacji miejskiej czy na kopalni, wykrojenie tej godziny 11 razy jest ultratrudne. To się przekłada na kolejną różnicę - 13 lat w przewidywanym czasie trwania życia 30-latków z wykształceniem podstawowym i z wykształceniem wyższym. Nie znaczy to, że ci z wykształceniem podstawowym mają mniejszą świadomość. Nie, oznacza to, że zachodzi cała masa różnego rodzaju zdarzeń niekorzystnych dla tej grupy wiekowej. Ale to też pokazuje, że każda kampania adresowana do wszystkich mężczyzn, trafia tak naprawdę do nikogo. O czymś zupełnie innym musimy rozmawiać z Januszem, który pracuje w komunikacji miejskiej, niż z Radosławem, który pracuje w telewizji czy z Piotrem, który pracuje na uczelni - porównywał profesor.

Urologia ważnym filarem profilaktyki i zdrowia mężczyzn

Autor raportu podkreślił w swojej publikacji, że pełnoprawnym filarem zdrowia mężczyzn powinna być urologia.

"Rak gruczołu krokowego jest najczęstszym nowotworem mężczyzn, rak pęcherza ma istotną umieralność, a objawy z dolnych dróg moczowych, nokturia [nocne parcie na mocz, wybudzające ze snu - red.], zaburzenia erekcji, nietrzymanie moczu i niepłodność wpływają na funkcję oraz kontakt z opieką. Objaw urologiczny może też ujawnić ryzyko ogólne - pod warunkiem właściwej oceny i przekazania pacjenta" - czytamy w publikacji.

- Mężczyzna nie przyjdzie do lekarza z nadciśnieniem, nie przyjdzie z bólem głowy. To jest przeciwko mitowi macho. Ale przyjdzie do urologa, bo będzie miał zaburzenia erekcji. Mamy tam cienkie naczynka, zdecydowanie cieńsze niż w sercu, więc zatykają się szybciej i wyprzedzają zawał lub udar o pięć-siedem lat. Urolog musi mieć takie mechanizmy, żeby wysłać tego pacjenta do kardiologa, bo uratuje mu życie - podkreślił profesor w wywiadzie.

Podczas środowej konferencji prasowej, towarzyszącej prezentacji raportu, prof. Piotr Radziszewski, w rozmowie z tvn24.pl mówił o tym, że pacjent powinien od jednego specjalisty do drugiego trafiać nie tylko ze skierowaniem czy kodem podejrzenia.

- Od 15 lat mówię o czymś, co funkcjonowało w Polsce przedwojennej i co znamy z krajów anglosaskich. To list do kolegi, w którym lekarz pisze do innego specjalisty nie skierowanie czy kartę DiLO z numerkami, lecz list, w którym wskazuje, z czym pacjent do niego przyszedł i co chciałby, żeby jego kolega w związku z tym zrobił - mówił.

Raport można pobrać bezpłatnie TUTAJ.

Źródło: tvn24.pl, TVN24

ZOBACZ TAKŻE:

Link skopiowany do schowka.

Source: TVN24 · Piotr Wójcik

At a glance

Topic
World
Country
🇵🇱 PL
Publisher language
PL
Added to Allnira