Pilot Dariusz Kulik: personel samolotu ocenia czy osoba wchodząca na pokład stanowi zagrożenie

Źródło wideo: TVN24

61-letnia mieszkanka Elbląga miała lecieć z Gdańska do Stavanger w Norwegii. Musiała zmienić plany, a lotnisko opuściła z mandatem. Wszystko z powodu słowa "bomba".

Podróż dla 61-latki zakończyła się jeszcze przed startem. Kobieta miała odlecieć 21 października z gdańskiego lotniska do Stavanger. Nie została jednak wpuszczona na pokład samolotu i dostała mandat. Podczas boardingu pasażerów wspomniała bowiem o bombie.

"Podczas interwencji funkcjonariuszy 61-latka tłumaczyła, że w emocjach powiedziała 'czy tu trzeba mieć bombę, aby czegokolwiek się dowiedzieć'. Wielokrotnie przepraszała za tę sytuację oraz wyraziła skruchę. Kapitan samolotu zdecydował o niewpuszczeniu jej na pokład, a mundurowi wystawili mandat" - przekazał w komunikacie Tadeusz Gruchalla-Wensierski z Morskiego Oddziału Straży Granicznej. "Prawie w każdym przypadku takich żartów los podróżnego jest przesądzony - samolotem nie odleci, a do domu powróci z mandatem (500 złotych), który będzie musiał zapłacić. Warto wiedzieć: na lotnisku nawet 'niewinny' żart o bombie uruchamia procedury bezpieczeństwa, traktowany jest jako zagrożenie" - dodał.

Dziesiątki interwencji i tysiące złotych mandatów

Była to 68. interwencja Straży Granicznej w tym roku na gdańskim lotnisku. Procedury bezpieczeństwa naruszyły w tym czasie 72 osoby. W 44 przypadkach chodziło o bezpieczeństwo na terenie portu lotniczego, a w 24 o bezpieczeństwo lotu. Funkcjonariusze wystawili w tym czasie 32 mandaty na łączną kwotę blisko 16 tysięcy złotych.

Źródło: tvn24.pl

ZOBACZ TAKŻE:

Link skopiowany do schowka.

Source: TVN24 · Rafał Molenda

At a glance

Topic
World
Country
🇵🇱 PL
Publisher language
PL
Added to Allnira