Tusk: nie ma absolutnie żadnego powodu, dla którego mielibyśmy osłabić sankcje wobec Rosji
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/Leszek Szymański
"5 listopada o godzinie 16.00 odbędzie się protest pod Sejmem w sprawie skandalicznego projektu z Tuska (druk 3003) o wywłaszczaniu Polaków na podstawie decyzji administracyjnej, bez Sądu ! Jak trzeba nienawidzieć Polaków, aby w ogóle zaproponować taki projekt !?" - pyta na X konto Korona Warszawa, należące do warszawskiego okręgu partii Korona Konfederacji Polskiej Grzegorza Brauna (pisownia wszystkich wpisów oryginalna). Zapowiadana demonstracja ma odbyć się w czwartek, 5 listopada - w dniu obrad Sejmu. Korona chce w ten sposób wyrazić sprzeciw wobec rządowego projektu ustawy o środkach ograniczających (druk sejmowy nr 3003 - stąd często używana wobec niego nazwa ustawa/druk 3003).
Wpis "Korony Warszawa" zapowiadający demonstrację pod Sejmem
Źródło zdjęcia: x.com
"Panie redaktorze (to w odpowiedzi na wpis publicysty Łukasza Warzechy - red.), proszę nie zapomnieć skomentować kolanem przepychaną ustawę z druku 3003 o środkach ograniczających, łamiąca 9 artykułów Konstytucji, wprowadzająca zamordyzm wzorem Hitlera i Stalina"; "Ta bolszewicka ustawa jest jedną z najgorszych, o ile nie najgorszą ustawą, jaką spłodził rząd Tuska"; "Oni pod pozorem zagrożenia demokracji chcą konfiskować Wam majątki decyzją nie sądową - tylko administracyjną" - komentuje projekt ustawy w różnych wpisach na portalach X i Facebook poseł Korony Włodzimierz Skalik.
"Złowrogi, haniebny druk 3003 oznacza cenzurę, inwigilację, konfiskowanie majątku, wywłaszczanie... To jest postępowanie przez władzę ścieżką wytyczoną przez zamordystów covidowych" - pisze o projekcie lider Korony Grzegorz Braun.
"Rząd szykuje iście diabelską ustawę! Musimy to nagłośnić jak najszerzej! Będą mogli zabrać Wam cały majątek jedna decyzja urzędnika, wielu Polaków nie zdaje sobie sprawy, jak niebezpieczne mogą być te przepisy! (...) Za co będą mogli zamrozić Wasz majątek? Między innymi za naruszanie sankcji, wspieranie działań nimi objętych, a według projektu także za określone działania związane z manipulacją informacjami uderzającą w bezpieczeństwo państwa" - tak ustawę krytykuje poseł Konfederacji Krzysztof Mulawa. Do wpisu dołączone jest zdjęcie premiera Donalda Tuska, za którym widać cień z rogami. Przed trafieniem na listę sankcyjną za "wspieranie obcej ingerencji i manipulacji w środowisku informacyjnym" - ostrzegał też inny polityk Konfederacji, członek Rady Liderów tego ugrupowania, Paweł Usiądek.
Wpis Krzysztofa Mulawy posła Konfederacji o projekcie ustawy o środkach ograniczających
Źródło zdjęcia: x.com
Do tego, że ustawa stwarza podstawy do "walki z wolnością słowa, niezależnymi mediami, z opozycją i demokracją", przekonywał w wystąpieniu sejmowym poseł PiS Jarosław Zieliński. Wskazywał, że w ustawie brakuje zapisów, które określałyby, że korzystanie z wolności wyrażania poglądów, pozyskiwanie i rozpowszechnianie informacji, wolność prasy czy prowadzenie działalności wydawczej nie może być uznawane za "ingerencję i manipulację informacjami" (w rzeczywistości takie zapisy zostały wprowadzone przez sejmowe komisje).
Sprawdzamy, jakie regulacje wprowadza ustawa o środkach ograniczających, kto i na jakich zasadach "będzie mógł być pozbawiony majątku", a w szczególności, co może być uznane za manipulację informacjami uderzającą w bezpieczeństwo państwa. O komentarz do przygotowanych przez rząd przepisów poprosiliśmy prawników - dr. Mateusza Radajewskiego z Uniwersytetu SWPS we Wrocławiu i dr. Kamila Stępniaka z Wyższej Szkoły Kształcenia Zawodowego we Wrocławiu.
Rząd chce stworzyć spójny system nakładania sankcji
Przygotowany przez rząd projekt ustawy o środkach ograniczających trafił do Sejmu 6 sierpnia 2026 roku. Aktualnie jest po drugim czytaniu i pracy w sejmowych komisjach - ustawa najprawdopodobniej będzie poddana pod głosowanie na posiedzeniu Sejmu, które zaczyna się 5 listopada. Do pracy nad ustawą powołano specjalną sejmową podkomisję, która opracowała poprawki do projektu.
Celem ustawy jest uregulowanie systemu nakładania unijnych i krajowych sankcji (środków ograniczających) w Polsce. Zdaniem rządu dotychczas regulacje w tej sferze były fragmentaryczne i zapisane w różnych aktach prawnych, co utrudniało ich stosowanie. Ustawa ma w pełni wdrożyć do polskiego prawa unijną dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/1226 z dnia 24 kwietnia 2024 roku. Prawo ma jednak szerszy zakres - przewiduje wprowadzenie krajowych środków ograniczających, "które mają charakter uzupełniający i komplementarny wobec środków ograniczających stosowanych przez UE" (rozdział II ustawy). Ustawa określa: - podmioty, wobec których można zastosować sankcje (środki ograniczające); - rodzaje i zakres sankcji, jakie można zastosować; - procedurę wpisu na listę sankcyjną prowadzoną przez ministra spraw wewnętrznych; - a także przesłanki dokonania takiego wpisu (nałożenia sankcji).
Kto może zostać objęty sankcjami
Krajowe sankcje - zgodnie z art. 4 projektu ustawy - można stosować wobec państw niebędących członkami Unii Europejskiej ani EFTA - Europejskiego Porozumienia o Wolnym Handlu (Islandia, Liechtenstein, Norwegia, Szwajcaria). A także wobec: - osób (w tym obywateli polskich); - osób prawnych; - lub innych podmiotów niemających osobowości prawnej, które finansowo lub gospodarczo wspierają państwa objęte sankcjami UE albo wspierają naruszenia praw człowieka i represje wobec społeczeństwa obywatelskiego lub opozycji demokratycznej, a także działają przeciwko praworządności lub demokracji w państwach objętych sankcjami UE.
Sankcje będzie można nakładać na osoby i podmioty powiązane (osobiście, organizacyjnie, gospodarczo, finansowo) z osobami i instytucjami prowadzącymi działalność opisaną powyżej, a także na osoby i podmioty, które mogą w sposób prawdopodobny wspierać te osoby lub instytucje finansowo.
Sankcje będą mogły być również nakładane na osoby lub podmioty, które inicjują, realizują, koordynują lub finansują ingerencję i manipulację w środowisku informacyjnym, która stwarza poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego i realizowana jest w interesie państw, osób lub podmiotów objętych sankcjami UE. To właśnie te zapisy - dotyczące obcej ingerencji i manipulacji w środowisku informacyjnym (ang. Foreign Information Manipulation and Interference, FIMI) - budzą największe kontrowersje.
DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ:
Sankcje dla botów czy zagrożenie dla wolności słowa
Przepisy dotyczące FIMI zostały znacząco zmienione w trakcie prac sejmowych komisji. W kolejnych punktach artykułu 4 pojawiają się definicje i doprecyzowania dotyczące ingerencji i manipulacji w środowisku informacyjnym, przez co w myśl ustawy należy rozumieć:
celowe, systematyczne, skoordynowane i nieautentyczne zachowanie w domenie informacyjnej, ukierunkowane na wywołanie istotnego wpływu na opinię, poglądy lub zachowania odbiorców.
artykuł 4 ust. 2 projektu ustawy o środkach ograniczających
Kolejny ustęp precyzuje, że nałożenie sankcji z powodu FIMI "wymaga wykazania ryzyka rzeczywistego i poważnego zagrożenia interesów lub pozycji międzynarodowej Rzeczypospolitej Polskiej, nienaruszalności jej granic, bezpieczeństwa państwa lub jego obywateli, porządku publicznego lub prawidłowości przebiegu wyborów", ustęp 4 precyzje zaś, że za działania związane z FIMI:
nie uznaje się korzystania z wolności wyrażania poglądów, pozyskiwania i rozpowszechniania informacji, wolności prasy i innych środków społecznego przekazu, prowadzenia działalności dziennikarskiej, publicystycznej lub wydawniczej, ujawniania informacji w interesie publicznym, chyba że stanowią one świadomą i rzeczywistą działalność, o której mowa w ust. 1 pkt 2 lit. d.
artykuł 4 ust. 4 projektu ustawy o środkach ograniczających
"Wątpliwości w praktyce będzie mogło budzić np. używane w nim pojęcie 'nieautentycznego zachowania' (art. 4 ust. 2). Nie wiadomo bowiem dokładnie, jakie konkretne aktywności mogą mieścić się w tym pojęciu oraz jak będzie weryfikowana ich autentyczność" - ocenia obecne zapisy ustawy dr Mateusz Radajewski.
"Po pracach komisji przepisy zostały doprecyzowane. Co szczególnie ważne, wprowadzono również zastrzeżenie, że sama wolność wypowiedzi, działalność prasowa, dziennikarska, publicystyczna czy ujawnianie informacji w interesie publicznym nie powinny być traktowane jako działalność sankcjonowana. Jednak to tylko pozornie zmniejsza ryzyko naruszenia art. 14 i art. 54 konstytucji. Nadal stosowanie przepisów może być dość dowolne a zastosowanie przez prawodawcę pojęć nieostrych i ocennych negatywnie może wpływać na prawa człowieka" - tak z kolei projekt komentuje dr Kamil Stępniak.
Artykuł 14 konstytucji dotyczy wolności prasy, a art. 54 - wolności słowa i wyrażania poglądów.
W debacie sejmowej sekretarz stanu w MSZ Ignacy Niemczycki precyzował, jak rozumieć słowo "nieautentyczny". W tym kontekście ma chodzić o treści: "tworzone w sposób zautomatyzowany, np. przez boty, a nie przez osoby fizyczne".
Jednak, jak zauważa dr Stępniak, określenie definicji przez przedstawiciela rządu w debacie sejmowej nie rozwiązuje problemu: "wypowiedź przedstawiciela rządu nie zawęża sama w sobie treści przepisu i nie ma żadnego znaczenia dla dalszej interpretacji i wykładni. Jeżeli ustawa posługuje się pojęciami ocennymi, organ nadal zachowuje pewną przestrzeń interpretacyjną. Należy wskazać, że przy ograniczaniu wolności wypowiedzi czy też prawa własności te standardy ograniczeń wynikające z przyjmowanych przepisów powinny być szczególnie precyzyjne".
Lista prowadzona przez ministra
Na czym polegać mają krajowe sankcje? W przypadku państw będzie to ograniczenie lub zakaz współpracy gospodarczej. Decyzję w tej sprawie w drodze rozporządzenia podejmuje Rada Ministrów na wniosek ministra spraw zagranicznych.
Sankcje wobec osób lub podmiotów mogą polegać na: - zamrożeniu środków finansowych lub zasobów gospodarczych; - zakazie udostępniania takich środków osobie objętej sankcjami; - wpisie do wykazu cudzoziemców, których pobyt na terytorium RP jest niepożądany; - wykluczeniu z postępowań o udzielenie zamówień publicznych.
"Nie jest to formalnie konfiskata majątku, ale ingerencja może być bardzo daleko idąca i w praktyce prowadzić np. do sparaliżowania działalności gospodarczej" - ocenia te regulacje dr Kamil Stępniak.
Osoby i podmioty, wobec których nakładane są sankcje, mają być wpisywane na specjalną listę przez ministra spraw wewnętrznych. Lista ma być publikowana w Biuletynie Informacji Publicznej. Minister może podjąć decyzję samodzielnie (z urzędu) lub na wniosek określonych organów, między innymi Komendanta Głównego Policji, Komisji Nadzoru Finansowego, Prokuratora Krajowego, Szefa Agencji Wywiadu czy Szefa ABW. Decyzja ministra ma reżim natychmiastowej wykonalności. W tym wypadku nie obowiązuje środek odwoławczy z prawa administracyjnego, czyli procedura ponownego rozpatrzenia sprawy. Od decyzji można odwołać się do sądu administracyjnego. Jednak ma ona obowiązywać aż do prawomocnego wyroku - który najczęściej zapada dopiero w drugiej instancji - w Naczelnym Sądzie Administracyjnym.
"Sama konstrukcja stosowania środków ograniczających w drodze decyzji ministra, która jest natychmiast wykonalna, jest zgodna z konstytucją. Państwo w wyjątkowych sytuacjach ma bowiem prawo reagować niezwłocznie. Wątpliwości budzić mogą jednak niektóre szczegółowe rozwiązania, jak np. wyłączenie stosowania niektórych istotnych postanowień Kodeksu postępowania administracyjnego czy przewidzenie, że decyzja pozostaje w mocy aż do prawomocnego zakończenia postępowania sądowego" - komentuje te przepisy dr Radajewski.
"Przepisy ograniczają możliwość wstrzymania skutków decyzji nawet po korzystnym dla jednostki wyroku wojewódzkiego sądu administracyjnego. Z punktu widzenia konstytucji kluczowe jest więc pytanie, czy kontrola sądowa będzie rzeczywiście skuteczna, a nie jedynie formalna. Im dalej idąca ingerencja państwa w prawa majątkowe jednostki, tym silniejsze powinny być gwarancje proceduralne. W moim przekonaniu takie przepisy ustawy - mimo oczywistego i słusznego pomysłu na uregulowanie - mogą być niezgodne z Konstytucją RP, a co więcej tworzyć niebezpieczne furtki dla nadużyć władzy" - ocenia procedurę wpisywania na listę sankcyjną dr Stępniak.
Wywłaszczenie za odszkodowaniem
W swojej krytyce ustawy politycy Korony Konfederacji Polskiej używali jeszcze jednego terminu - wywłaszczenie. Odnosi się on do przepisów zawartych w artykule 24 i kolejnych. Dotyczą przejęcia własności osoby lub podmiotu wpisanego na listę sankcyjną przez Skarb Państwa, jeżeli jest to niezbędne dla ochrony interesu publicznego lub bezpieczeństwa państwa.
Tak rozwiązania zawarte w tych artykułach komentuje dr Stępniak: "Wątpliwości konstytucyjne mogą budzić art. 24–30 projektu, a zwłaszcza art. 24 i art. 28, które przewidują najpierw ustanowienie zarządu w celu przejęcia własności, a następnie samo przejęcie własności na podstawie decyzji ministra. Pytanie dotyczy przede wszystkim tego, jak należy zakwalifikować ten mechanizm: jako szczególną formę wywłaszczenia czy jako rozwiązanie zbliżone do sankcyjnego przepadku majątku". I precyzuje: "W przypadku wywłaszczenia konstytucja nie wymaga uprzedniego wyroku sądu, ale konieczne są cel publiczny i słuszne odszkodowanie. Jeżeli jednak przejęcie własności miałoby w istocie charakter przepadku, pojawia się problem art. 46 konstytucji, który wymaga prawomocnego orzeczenia sądu. Dlatego projekt w tej części powinien być oceniany szczególnie ostrożnie także z punktu widzenia art. 21 i 64 konstytucji, chroniących własność".
Kary do 20 mln zł lub 12 lat więzienia
Za naruszenie sankcji - na przykład udostępnianie środków podmiotowi, który został wpisany na listę przez ministra - grożą kary pieniężne w wysokości do 20 mln zł nakładane przez naczelnika urzędu celno-skarbowego. Za łamanie sankcji grozi również odpowiedzialność karna. Za udostępnianie środków osobom objętym sankcjami ma grozić do 10 lat więzienia, a za nielegalny obrót towarami objętymi sankcjami nawet do 12 lat pozbawienia wolności. Proponowane przepisy wykluczają możliwość nałożenia kary administracyjnej na osoby, które za ten sam czyn mają ponieść odpowiedzialność karną.
Źródło: Konkret24
ZOBACZ TAKŻE:
Link skopiowany do schowka.
Source: TVN24
At a glance
- Topic
- World
- Country
- 🇵🇱 PL
- Publisher language
- PL
- Added to Allnira