Mazur: upoważnienie Święczkowskiego jest nieskuteczne ze względów prawnych

Źródło zdj. gł.: Radek Pietruszka/PAP

Mamy najważniejszy sąd w kraju i nikt nie wie o tym, że pan Święczkowski w zaciszu swojego gabinetu udzielił upoważnienia do zastępowania siebie - mówił w TVN24 wiceminister sprawiedliwości Dariusz Mazur. Komentował dokument, według którego jeszcze w kwietniu Bogdan Święczkowski wyznaczył zastępcę w razie swojej nieobecności.

Dokument opublikowała w poniedziałek rzeczniczka Trybunału Konstytucyjnego Weronika Ścibór. Wynika z niego, że do kierowania pracami Trybunału w razie swojej nieobecności prezes Bogdan Święczkowski upoważnił sędziego Stanisława Piotrowicza.

Dokument jest datowany na 28 kwietnia 2026 roku. Widnieje pod nim podpis Święczkowskiego.

"Upoważniam sędziego Stanisława Piotrowicza, w czasie nieobecności Prezesa Trybunału Konstytucyjnego i wiceprezesa Trybunału Konstytucyjnego, do:

  • kierowania pracami Trybunału Konstytucyjnego,
  • reprezentowania Trybunału Konstytucyjnego na zewnątrz,
  • wykonywania innych czynności związanych z aktywnością Trybunału Konstytucyjnego w zakresie orzecznictwa, określonych w ustawach i regulaminie Trybunału Konstytucyjnego,
  • sprawowania nadzoru nad Kancelarią Trybunału Konstytucyjnego i Biurem Służby Prawnej, na podstawie art. 16 ust. 2 ustawy z dnia 30 listopada 2016 r. o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym" - głosi pismo.

Jak czytamy, Święczkowski wydał swoją decyzję "na podstawie art. 12 ust. 3 ustawy z dnia 30 listopada 2016 r. o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym".

W szczególnych sytuacjach Prezes Trybunału może upoważnić innego sędziego Trybunału do wykonywania niektórych kompetencji określonych w ust. 1.

Art. 12 ust. 3 ustawy z dnia 30 listopada 2016 r. o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym

Uwagi Dariusza Mazura do upoważnienia Święczkowskiego

Do pisma Święczkowskiego krytycznie odniósł się w programie "News Michalskiego" w TVN24+ wiceminister sprawiedliwości Dariusz Mazur. Wskazał na kilka czynników.

- Już tak na pierwszy rzut oka budzi wątpliwości to, że ten dokument został przedstawiony z opóźnieniem, dopiero po kilku dniach. Jeżeli taki dokument istniał, to dlaczego on jest wyciągany z rękawa na pewnym etapie? - pytał Mazur. - Taka sytuacja: przyczajony tygrys, ukryty smok, tajny pełnomocnik pana Święczkowskiego - mówił, odnosząc się do Piotrowicza.

Jak jednak dodał, "nie to jest najistotniejsze". - W moim przekonaniu to upoważnienie jest nieskuteczne ze względów czysto prawnych - ocenił. Wskazał na zapis artykułu 12 ustęp 3 ustawy. - Tu jest wyraźnie mowa po pierwsze o "szczególnych sytuacjach", czyli na przykład na okres choroby albo wyjazdu na wakacje prezes udziela upoważnienia - mówił.

- Ale jeszcze bardziej istotne jest wyraźnie mowa o upoważnieniu "innego sędziego Trybunału". Liczba pojedyncza. To znaczy w moim przekonaniu, że może tylko jednego sędziego na tej podstawie upoważnić - podkreślił Mazur. - W moim przekonaniu w świetle tego przepisu ten dokument jest nieskuteczny, ponieważ nie można udzielić kilku takich upoważnień. A wiemy, że takie upoważnienie ma pan wiceprezes Bartłomiej Sochański - wskazał.

Mazur: dokument nie posiada sygnatury

Mazur zwrócił też uwagę, że upoważnienie Święczkowskiego "nie posiada żadnej sygnatury". - Nie jest to normalne. Nie słyszałem również, żeby ten dokument gdziekolwiek był publicznie ujawniony - powiedział.

- Mamy jakąkolwiek spółkę prawa handlowego i w Krajowym Rejestrze Sądowym są ujawniane wszystkie osoby upoważnione do jej reprezentowania i zasady tej reprezentacji. A tu mamy najważniejszy sąd w kraju i nikt nie wie o tym, że pan Święczkowski w zaciszu swojego gabinetu udzielił upoważnienia kolejnej osobie do zastępowania siebie - komentował minister.

- To wszystko sprawia, że ja traktuję ten dokument, w zasadzie pseudodokument, jako znaczoną kartę rzuconą na stół w trudnej sytuacji, która w żadnej mierze nie jest miarodajna i wiarygodna - podsumował gość Patryka Michalskiego.

Bodnar: w piśmie brakuje istotnych elementów

Podobne wątpliwości do upoważnienia wystawionego Piotrowiczowi wyraził w poniedziałek w "Faktach po Faktach" były minister sprawiedliwości Adam Bodnar. - To, co mnie na przykład zastanowiło, to że nie ma sygnatury, numeru porządkowego, nie ma pieczęci urzędowej na tym dokumencie - wymieniał.

Dopytywany czy wobec tego wiarygodna jest dla niego wpisana w tym dokumencie data, Bodnar odparł, że "trudno mu odpowiedzieć". - Mogę dzielić się jedynie moimi doświadczeniami, że tego typu dokumenty są zawsze bardzo starannie przygotowywane, archiwizowane, bo mają bardzo poważne konsekwencje i zawsze ten numer porządkowy plus pieczęć urzędowa są istotną częścią tego typu upoważnień - tłumaczył.

Źródło: TVN24

ZOBACZ TAKŻE:

Link skopiowany do schowka.

Source: TVN24 · Mikołaj Gątkiewicz, Patryk Michalski

At a glance

Topic
World
Country
🇵🇱 PL
Publisher language
PL
Added to Allnira