Prokurator oskarża o niedopełnienie obowiązków

Źródło wideo: TVN24

Źródło zdj. gł.: Shutterstock

Przed Sądem Rejonowym Szczecin Centrum ruszył proces w sprawie wybuchu w Akademii Sztuki w Szczecinie. Na ławie oskarżonych zasiadła rektorka uczelni Mirosława J. i wykładowczyni Marta K. Obie nie przyznają się do winy.

Proces dotyczy wypadku, do którego doszło 25 czerwca 2023 roku w należącej do Akademii Sztuki pracowni grafiki przy ulicy Kolumba w Szczecinie.

Prokuratura oskarżyła wykładowczynię Martę K. o nieumyślne sprowadzenie zagrożenia dla życia i zdrowia wielu osób oraz spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu dwóch kobiet, w wyniku którego jedna z nich zmarła.

Z kolei rektorka Mirosława J. odpowiada za nieumyślne niedopełnienie obowiązków związanych z zapewnieniem bezpiecznych warunków pracy. Według prokuratury uczelnia nie zapewniła odpowiednich procedur, wentylacji, wyposażenia ochronnego i właściwej organizacji pracy z niebezpiecznymi substancjami.

"Nie ma dnia, abym nie myślała o Marysi"

Podczas pierwszej rozprawy obszerne wyjaśnienia składała wykładowczyni Marta K.

- Minęło trzy i pół roku i nie ma dnia, abym nie myślała o Marysi. Sama jestem matką, nie pogodzę się z tym, że nie udało się uratować matce dziecka. Z konsekwencjami będziemy musieli żyć już do samego końca - mówiła Marta K.

Wykładowczyni przekonywała, że stosowana podczas zajęć technika była wykorzystywana od lat, a studenci przechodzili wcześniej instruktaż. Twierdziła również, że nie odpowiadała za stan techniczny pracowni ani jej wyposażenie.

- Nie wiedziałam o tym, że wentylacja jest niesprawna, dopiero z akt dowiedziałam się że powinniśmy mieć system nawiewny, wywiewny, że był niedrożny komin, że wiatraczek w okapie nie wysysał wszystkich oparów - powiedziała.

Według jej zeznań uczelnia nie zapewniała pracownikom i studentom ochronnych fartuchów i rękawic. - Studenci musieli to sobie kupować sami, co zresztą jest potwierdzone słowami świadków - mówiła Marta K.

Eksplozja podczas zajęć

Do eksplozji doszło 25 czerwca 2023 roku w pracowni grafiki Akademii Sztuki przy ulicy Kolumba. Podczas rozprawy Marta K. szczegółowo opisała przebieg zdarzeń tamtego dnia.

Zeznała, że prowadziła wtedy dodatkowe zajęcia dla studentów pierwszego roku, w których uczestniczyło od sześciu do ośmiu osób. Podkreśliła też, że zajęcia zostały wcześniej uzgodnione podczas zebrania katedry.

Wykładowczyni wraz z Marią Majcher wykonywała kolejny etap techniki druku wklęsłego - akwatinty. Jak mówiła, była to metoda stosowana w pracowni od wielu lat.

W trakcie zajęć do pracowni przyjechała inna wykładowczyni, z którą Marta K. na chwilę wyszła z sali. Jak podkreślała, przed wyjściem przekazała studentce ostatnie wskazówki i upewniła się, że prawidłowo wykonuje kolejne czynności.

Po powrocie dokończyła stapianie kalafonii (żywicy pozyskiwanej z drzew iglastych) i zgasiła płomień, by przygotować się do następnego etapu pracy. Chwilę później doszło do eksplozji.

- W tym momencie nastąpił wybuch, którego nie zarejestrowałam - mówiła oskarżona.

Obrażenia odniosły dwie wykładowczynie i studentka. 20-letnia wówczas Maria Majcher miała poparzenia około 90 procent powierzchni ciała. Mimo wielomiesięcznej walki o jej życie lekarzom nie udało się jej uratować. Zmarła 6 grudnia 2023 roku.

Na sali sądowej podczas pierwszej rozprawy obecni byli rodzice zmarłej studentki. Ich pełnomocnik mecenas Dominik Dąbrowski podkreślił, że bliscy Marii oczekują "sprawiedliwego wyroku, a nie odwetu wobec uczelni i jej pracowników".

Sąd wyznaczył już kolejne terminy rozpraw. Kontynuacja przesłuchań oskarżonych została zaplanowana na 7 i 18 grudnia.

Źródło: TVN24

ZOBACZ TAKŻE:

Link skopiowany do schowka.

Source: TVN24 · Rafał Molenda

At a glance

Topic
World
Country
🇵🇱 PL
Publisher language
PL
Added to Allnira