Sala gimnastyczna jednej z warszawskich szkół niemal świeci pustkami. Trwa rodzinny trening bezpieczeństwa. Burmistrz dzielnicy próbuje zawrócić nas jeszcze przy wyjściu - właśnie przyjechał minister Marcin Kierwiński, a uczestników jak na lekarstwo. Czy czegoś się tu nauczyłam?Artykuł dostępny w subskrypcji

Piątek przed tygodniem, godzina 15.24.

Na e-dziennik wpada wiadomość o treningu bezpieczeństwa. Ma się odbyć następnego dnia o godzinie 10. Przesuwam sobotnią listę zadań z poranka na późniejszą porę. Dzieci nie chcą. W weekend do szkoły?! Negocjujemy.

W sobotę rano maszerujemy do wskazanej placówki na Wilanowie. Spodziewam się tłumów. W ostatnich dniach słowo "bezpieczeństwo" odmieniano przez wszystkie przypadki, dopełniane groźbami, atakami, nożami. Poranne gonitwy do szkół i miejsc pracy przerywał na Mazowszu dźwięk próbnych syren alarmowych. W ubiegłym tygodniu, po serii incydentów w polskich szkołach, wielu rodziców nie puściło swoich dzieci na lekcje.

Pożar w domku dla lalek

Główne wejście do szkoły podstawowej przy ulicy Ledóchowskiej zamknięte. Pukamy, dzwonimy. Sprawdzam ponownie wiadomość. Ewidentnie tutaj. Czekamy kilka minut zdezorientowani. Przy wyjściu dołącza inna rodzina, która też nie zna tej szkoły. Wspólnie szukamy strzałki, plakatu, jakiejkolwiek wskazówki. Dalej na parkingu znajdujemy zaparkowany wóz strażacki. Tam strażacy kierują nas do bocznego wejścia na salę gimnastyczną.

Pozostało 91% artykułu

ZOBACZ TAKŻE:

Link skopiowany do schowka.

Source: TVN24 · Agata Listoś-Kostrzewa

At a glance

Topic
World
Country
🇵🇱 PL
Publisher language
PL
Added to Allnira