Atak hakerów na giełdę kryptowalut Binance

Źródło wideo: TVN24

Źródło zdj. gł.: Shutterstock

Hakerzy wyprowadzili z portfeli Binance aktywa o wartości około 6,3 miliarda dolarów. Przejęli kontrolę nad infrastrukturą służącą do zatwierdzania transakcji, a zasadnicza część ataku trwała zaledwie 20 minut. Tak doszło do największej kradzieży w historii rynku kryptowalut.

Z portfeli wykorzystywanych przez Binance do obsługi transakcji wyprowadzono kryptowaluty o łącznej wartości około 6,3 mld dolarów - wynika z informacji przekazanych przez giełdę oraz analiz zapisów w blockchainie.

Jak hakerzy wpłacili kryptowaluty?

W oświadczeniu opublikowanym na platformie X Binance poinformowało, że początkowo wiązało atak z przejęciem kontroli nad jednym z laptopów.

"Nasze dalsze dochodzenie ujawniło jednak kolejne miejsca, w których doszło do naruszenia zabezpieczeń" - podała firma, cytowana przez Reutersa, nie ujawniając szczegółów.

Według amerykańskiej firmy analitycznej TRM Labs, specjalizującej się w technologii blockchain, napastnicy przejęli kontrolę nad należącą do Binance "infrastrukturą autoryzacji", wykorzystywaną do zatwierdzania transakcji. Dzięki temu mogli wydawać polecenia prowadzące do opróżnienia zaatakowanych portfeli.

- Mówiąc najprościej, atakujący prawdopodobnie nie ukradli klucza do skarbca. Przejęli raczej system, który wydaje skarbcowi polecenia wypłaty pieniędzy - wyjaśnił Joshua Chu, prawnik z Hongkongu specjalizujący się w sprawach związanych z kryptowalutami.

Zasadnicza część kradzieży trwała 20 minut

Zapisy w blockchainie wskazują, że główna faza kradzieży trwała około 20 minut. Atak rozpoczął się w czwartek, krótko po godz. 20 czasu GMT.

Po wyprowadzeniu środków napastnicy zaczęli błyskawicznie przenosić je poza zasięg partnerów Binance i emitentów stablecoinów. Tym ostatnim udało się zamrozić mniej więcej połowę skradzionych aktywów.

Niektóre kryptowaluty, w tym najważniejsze stablecoiny, takie jak USDT firmy Tether i USDC firmy Circle, mają szczególną właściwość: ich emitenci mogą zdalnie blokować tokeny znajdujące się pod wskazanymi adresami.

Połowa aktywów została zamrożona

Około połowy skradzionych aktywów stanowiły stablecoiny. Zostały one zamrożone przez emitentów, w tym firmy Tether, Circle i Ripple, a także World Liberty Financial - kryptowalutowe przedsięwzięcie rodziny Trumpów.

Nie oznacza to automatycznie, że środki wrócą do Binance. Ich zablokowanie znacznie ogranicza jednak możliwość przenoszenia aktywów i zamiany ich na gotówkę przez napastników.

TRM Labs podało, że część skradzionych środków została już wykorzystana jako zabezpieczenie pożyczek denominowanych w etherze. Firma szacuje, że bitcoiny i ether o łącznej wartości około 2,4 mld dolarów pozostają poza zasięgiem podmiotów próbujących odzyskać aktywa.

Jak wyjaśnił Patrick Tan, główny prawnik singapurskiej firmy analitycznej ChainArgos, bitcoina i etheru nie emituje żaden scentralizowany podmiot. Nie istnieje więc instytucja, która mogłaby jednostronnie zamrozić te aktywa.

- Bitcoiny i ether można zatrzymać tylko wtedy, gdy atakujący prześlą je na giełdę kryptowalut lub do brokera, który może i chce je zablokować. Inną możliwością jest przejęcie kluczy prywatnych przez organy ścigania - powiedział Tan.

Kto stoi za atakiem?

Kilka amerykańskich firm zajmujących się analizą blockchaina oceniło, że atak przypomina wcześniejsze operacje przypisywane północnokoreańskim hakerom.

Teng poinformował jednak, że dotychczasowe dochodzenie Binance nie pozwoliło ustalić tożsamości sprawców. Korea Północna rutynowo zaprzecza, jakoby miała związek z cyberatakami i kradzieżami kryptowalut. Północnokoreańska misja w Genewie oraz ambasada w Chinach nie odpowiedziały na prośby o komentarz.

Według TRM Labs włamanie miało cechy wspólne z ubiegłorocznym atakiem na giełdę kryptowalut Bybit, za który - zdaniem FBI - odpowiadali hakerzy z Korei Północnej. Firma oceniła, że z dużym prawdopodobieństwem za kradzieżą z Binance stoi ta sama grupa.

Z kolei Chainalysis poinformowało, że środki skradzione podczas ubiegłomiesięcznego ataku na Bitget zostały połączone z aktywami pochodzącymi z włamania do Binance.

Wyścig z czasem o odzyskanie pieniędzy

Uczestnicy rynku i analitycy przewidują, że napastnicy będą próbowali mieszać skradzione kryptowaluty z innymi aktywami oraz korzystać z mniej znanych walut, giełd i usług, aby utrudnić śledzenie przepływu środków.

Bernardo Brites, dyrektor generalny firmy Trace Finance, dostarczającej infrastrukturę dla stablecoinów, podkreślił, że w podobnych przypadkach kluczowe są pierwsze godziny po ataku.

- Im więcej czasu mija, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że sprawcom uda się przetransferować środki na inne giełdy lub do dostawców usług płatniczych. W praktyce skradzione aktywa trafiają na czarne listy - powiedział.

Współdyrektor generalny Biance Richard Teng powiedział, że straty zostaną pokryte ze środków funduszu oraz zasobów firmy.

Atak zachwiał zaufaniem do całego sektora. W piątek ceny kryptowalut spadły, podobnie jak łączna wartość rynkowa stablecoinów, co sugeruje, że inwestorzy wycofywali pieniądze z aktywów cyfrowych.

Źródło: Reuters

ZOBACZ TAKŻE:

Link skopiowany do schowka.

Source: TVN24 · Bartłomiej Ciepielewski

At a glance

Topic
World
Country
🇵🇱 PL
Publisher language
PL
Added to Allnira