Barierki koło nowej kładki nad Wisłą w Krakowie
Źródło zdj. gł.: TVN24
Na pierwszy rzut oka projektanci kładki pomyśleli o wszystkich: jest strona piesza "równa", do przejścia kładki na szybko lub na przykład z dziecięcym wózkiem. Jest część środkowa, poprowadzona malowniczą sinusoidą, ze wznoszącymi się wysoko ponad rzekę schodami, którym most zawdzięcza swoją żartobliwą nazwę na mapach Google "Kładka Schodowa". Jest wreszcie strona rowerowa. I to ona, a właściwie jej zakończenie po stronie Kazimierza, wzbudza ostatnio największe emocje.
"Oddana niedawno kładka Kazimierz-Ludwinów, nadzorowana przez Zarząd Inwestycji Miejskich (ZIM), ma sporo problemów. Jednym z większych były zjazdy rowerowe w stronę Kazimierza, prowadzące... prosto na skarpę. W efekcie osoby zjeżdżające z kładki, jeśli nie zdążyły wyhamować, leciały w dół. Miejsce jest też niedoświetlone, więc wieczorem część osób nawet nie widziała skarpy" - alarmował portal Platforma Komunikacyjna Krakowa, informujący między innymi o utrudnieniach i absurdach w krakowskiej komunikacji miejskiej. Niedoróbkę przy kładce ochrzcił mianem "pierwszej na świecie skoczni rowerowej".
Most autostradowy bez autostrady
Urzędnicy zareagowali i dwa tygodnie po otwarciu kładki przy skarpie zostały umieszczone biało-czerwone barierki. Trudno je przeoczyć, jednak pojawiają się z kolei wątpliwości co do tego, jak barierki wpisują się w zabytkowy obszar Kazimierza.
Kładka Kazimierz-Ludwinów budzi kontrowersje
Źródło zdjęcia: TVN24
A jak się okazuje, dla rowerzystów zjazd nie jest jedynym utrudnieniem. - Kładka jest potrzebna, natomiast nie istnieje trasa, której ona ma być częścią. Bo ona ma być częścią trasy wzdłuż Wilgi, ma połączyć Kazimierz z Trasą Łagiewnicką i Ósmego Pułku Ułanów. Więc powinna być budowana rowerostrada wzdłuż Wilgi, ale nie ma, bo miasto się za to nie zabrało. To jak budować most autostradowy bez autostrady – wskazuje w rozmowie z tvn24.pl Marcin Dumnicki, prezes stowarzyszenia Kraków Miastem Rowerów.
Urzędnicy ogłaszając otwarcie przeprawy kładli nacisk na jej znaczenie dla tras rowerowych. Wyznaczyli trzy najważniejsze: Tyniec-Kazimierz-Przewóz, Mydlniki-Wawel-Bieżanów oraz Prądnik Czerwony-Kazimierz-Opatkowice. Ta ostatnia trasa na południu przebiega przez Kliny i Ruczaj i to ona najprawdopodobniej powinna zawierać odcinek nad Wilgą.
Trasy rowerowe przez kładkę
Źródło zdjęcia: krakow.pl
Kładką po omacku
W opinii Dumnickiego kładka nie spełnia standardów infrastruktury rowerowej nie tylko przez niezabezpieczoną początkowo skarpę. - Na dole jest wyjście dla pieszych zza zasłoniętych pylonów prosto na drogę rowerową. A wiadomo, że bezpieczeństwo między rowerzystami i pieszymi zachowuje się przede wszystkim przez widoczność – zauważa prezes KMR.
Kolejny problem to oświetlenie, a w zasadzie jego brak. Po zmroku uważać muszą również piesi, bo schody środkowej części kładki się ze sobą zlewają. W przypadku deszczu lub mgły, jak zauważa nasz rozmówca, o nieszczęście będzie bardzo łatwo.
Kładka Kazimierz-Ludwinów budzi kontrowersje
Źródło zdjęcia: TVN24
Zwróciliśmy się do krakowskiego Urzędu Miasta z pytaniem czy i kiedy przy kładce zostaną umieszczone stałe bariery i dlaczego nie było ich tam od momentu otwarcia kładki dla mieszkańców. Na skarpie jest na ten moment zaorana ziemia, być może w planie są nasadzenia roślin, które stanowiłyby w przyszłości naturalną barierę. Na odpowiedź czekamy.
"Można zjechać i się rozbić"
O opinię na temat inwestycji zapytaliśmy mieszkańców. - Wieczorem zupełnie nie widać, że tu są schody, a widać, że dalej jest kontynuacja alejki i można zjechać te dwa metry i się rozbić. I nie ma znaków, więc kolejny bubel. Dalej nie chce mi się wymieniać – stwierdził jeden z rowerzystów.
Jak przekonuje Rafał Datkalski, członek krakowskiego zespołu rowerowego, kładka jest "komunikacyjnie jak najbardziej na plus". – Jest to fragment jednej z głównych tras rowerowych, łączących centrum miasta między innymi z Ruczajem. Jest to kolejny przykład inwestycji, która jest bardzo potrzebna, łączy jeden brzeg Wisły z drugim zarówno pod względem ruchu pieszego jak i rowerowego, natomiast jest to kolejny przykład inwestycji, która nie jest przemyślana na etapie projektu, czyli czegoś, z czym borykamy się w Krakowie od dobrych kilku czy nawet kilkudziesięciu lat – wskazuje rozmówca TVN24.
Według Datkalskiego w tej chwili okolica kładki "nie jest przyjazna ani dla pieszych ani dla rowerzystów". I nie jest to kwestia braku funduszy. – Jak popatrzymy na finansowanie tej inwestycji to to jest kładka za około 140 milionów. Zdecydowanie zabrakło kwestii projektowych po jednej i po drugiej stronie – mówi członek zespołu.
Wśród największych bubli nasz rozmówca wskazuje brak powiązania kładki z trasami rowerowymi i dużą liczbę potencjalnych konfliktów między pieszymi a rowerzystami,
Kontrowersyjna kładka
Kładka Kazimierz-Ludwinów została otwarta 4 października. Jej budowa trwała prawie dwa lata, od stycznia 2024, ale projekt liczy sobie dwadzieścia lat. Inwestycja od początku budziła kontrowersje. W 2018 roku negatywną opinię w sprawie budowy przeprawy wydał Narodowy Instytut Dziedzictwa, a w kwietniu 2025 roku dyrektor Centrum Światowego Dziedzictwa UNESCO, zaalarmowany przez mieszkańców z ruchu "Bulwar to my", zwrócił się do o Mariusza Lewickiego, stałego przedstawiciela RP przy UNESCO.
W piśmie tym wysoko postawiony urzędnik agendy ONZ ds. oświaty, nauki i kultury domagał się wstrzymania inwestycji "w celu przeprowadzenia gruntownej oceny potencjalnego wpływu na OUV (Wyjątkowa Uniwersalna Wartość - kluczowy atut obiektów wpisanych na listę UNESCO) obiektu zgodnie z Wytycznymi i Narzędziami do Oceny Oddziaływania w Kontekście Światowego Dziedzictwa".
Ostatecznie miasto zamówiło u naukowców z Politechniki Krakowskiej analizę. Według ekspertyzy projekt kładki wpisywał się w wartości UNESCO.
Kładka Kazimierz-Ludwinów budzi kontrowersje
Źródło zdjęcia: TVN24
Źródło: tvn24.pl
ZOBACZ TAKŻE:
Link skopiowany do schowka.
Source: TVN24 · Anna Winiarska
At a glance
- Topic
- World
- Country
- 🇵🇱 PL
- Publisher language
- PL
- Added to Allnira