Wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski: wielokrotnie podnosiliśmy problem kominów płacowych
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Kluczowe fakty:
- Ministerstwo Zdrowia przyznało, że liczba lekarzy osiągających milionowe zarobki w publicznej ochronie zdrowia jest znacznie wyższa niż dotychczas szacowano.
- Zmiany w raportowaniu wynagrodzeń mają umożliwić dokładniejsze monitorowanie dochodów lekarzy dzięki powiązaniu kontraktów z numerem PESEL.
- Ustawa regulująca wynagrodzenia została w Senacie uzupełniona o zasady karania za fałszowanie dokumentacji.
- Praprzyczyną było zatrzymanie niekontrolowanego, opartego na oszustwie wzrostu wynagrodzeń niektórych lekarzy, których, jak się po pobieżnej analizie okazało, jest kilka tysięcy - powiedział o procedowanych w parlamencie przepisach senator Tomasz Grodzki z Koalicji Obywatelskiej.
Nawet 14 tysięcy lekarzy może otrzymywać milionowe wynagrodzenia
Przypomnijmy, z danych Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji z września 2024 roku wynika, że wynagrodzenia rzędu 100-300 tysięcy złotych miesięcznie otrzymuje 431 specjalistów.
Wiadomo było jednak, że to dane niedoszacowane, ponieważ nie były zbierane w powiązaniu z numerem PESEL lub prawa wykonywania zawodu (PWZ). Oznacza to, że AOTMiT nie widział medyków, którzy pracowali w kilku miejscach jednocześnie, a dopiero ich łączne wynagrodzenie czyniło z nich milionerów.
Ma się to zmienić dzięki ustawie, która weszła w życie w lipcu. Jej celem jest zapełnienie luki w raportowaniu właśnie poprzez powiązanie raportowanego przez szpital kontraktu z numerem PESEL. AOTMiT jest w trakcie zbierania danych, a lepiej obrazujący rzeczywistą sytuację raport ma być opublikowany najwcześniej na przełomie roku. Wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski podczas posiedzenia Senatu przyznał jednak, że skala zjawiska kominów płacowych może być kilkadziesiąt razy większa, niż pokazywały to dotychczasowe statystyki.
- Okazało się, że nie jest to kilkuset lekarzy, tylko to już poszło w tysiące. I okazuje się, że być może wynosi to już ponad 10 procent - przyznał. Podczas posiedzenia przypomniał, że w Polsce jest 143 tysięcy lekarzy. Oznacza to, że milionerów może być w tym gronie ponad 14 tysięcy.
Jak zaznaczył Tomasz Maciejewski, przywołane przez niego szacunki opierają się na wynikach zbiórek danych prowadzonych przez m.in. polityków czy ciała społeczne. Ostateczne, najbardziej wymierne dane, ma przynieść wspomniany już raport AOTMiT.
Limity zostają: maksymalnie 240 zł za godzinę i 320 godzin pracy
Bazując na tych, niepełnych jeszcze danych, resort zdrowia chce ograniczyć stawki i czas pracy, oraz zwiększyć kompetencje kontrolne NFZ. Właśnie temu ma służyć procedowana obecnie w Senacie ustawa.
Podstawowym skutkiem jej wprowadzenia ma być określenie 240 zł jako maksymalnej stawki godzinowej, jaką będzie mógł otrzymać medyk, pracujący w publicznym systemie ochrony zdrowia. Maksymalne obłożenie pracą ma wynieść równoważność dwóch etatów (320 godzin).
Minimalne miało pierwotnie wynieść jedną drugą etatu. Senatorowie przyjęli jednak poprawkę, która zmniejsza ten wymiar do jednej czwartej.
Argumentem przemawiającym za obniżeniem tego progu była przede wszystkim obawa o to, że pół etatu to za dużo, chociażby dla specjalistów przyjeżdżających tylko skonsultować pacjentów na oddziale lub przyjmujących w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej. Dotyczy to zwłaszcza szpitali powiatowych, mających największe trudności z utrzymaniem stałej obsady.
Ilu lekarzy przejdzie do sektora prywatnego? Ministerstwo podaje szacunki
- To, że lekarze zarabiają dobrze, to nie jest żaden grzech i jest to dość powszechne zjawisko w wielu krajach świata, ale nie ma zgody na oszukiwanie, na naciąganie sprawozdawczości. Na wpisywanie sobie godzin pracy w kilku miejscach naraz, bo jeszcze techniki bilokacji nie opanowaliśmy - argumentował zasadność procedowanej ustawy senator Tomasz Grodzki.
- Na zjawisku bilokacji opiera się niestety funkcjonowanie wielu podmiotów. Bywa, że ten sam personel medyczny jest zgłoszony w dwóch czy trzech podmiotach i teoretycznie we wszystkich w tym samym czasie udziela świadczeń, ale fizycznie nie jest tam obecny - przyznał Tomasz Maciejewski.
Między innymi takie właśnie mechanizmy stały za nieprawidłowościami w Szpitalu Południowym w Warszawie, których ujawnienie stało się punktem wyjścia do opracowania przez szefową resortu zdrowia Jolantę Sobierańską-Grendę tzw. pakietu naprawczego, obejmującego łącznie pięć ustaw i szereg rozporządzeń.
Zdaniem opozycji, negatywnym skutkiem wprowadzenia ustawy może być odpływ specjalistów z publicznej ochrony zdrowia do sektora prywatnego. O spodziewaną skalę tego zjawiska pytany był przez senatora Waldemara Kraskę z Prawa i Sprawiedliwości wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski.
- Wydaje mi się, że temu systemowi niepublicznemu może być dość trudno wchłonąć jeszcze jakąś część personelu medycznego. Bo pamiętajmy o tym, że w Polsce te systemy istnieją równolegle. Nie byłaby to większa grupa niż mniej więcej tysiąc lekarzy w pierwszym roku obowiązywania ustawy. Raczej nie spodziewamy się istotnego exodusu - odpowiedział.
Kary dla lekarzy za fałszowanie dokumentacji. Zmienione przepisy "Lex Cieszyński"
W toku prac sejmowych Janusz Cieszyński z Rozwoju Plus zgłosił do ustawy regulującej kwestię wynagrodzeń poprawkę mniejszości, wprowadzającą mechanizmy karania lekarzy za oszustwa w dokumentacji. Zgodnie z propozycją autora miałoby to być czasowe (do ośmiu lat) zawieszenie prawa do pracy w publicznej ochronie zdrowia, a w przypadku recydywy - dożywotnie. Karę nakładałby prezes Narodowego Funduszu Zdrowia. Poprawkę poparło 416 posłów, senatorowie ją odrzucili, głównie z uwagi na zgłaszane przez senackich legislatorów niezgodności z konstytucją.
Pomysł, określany jako "lex K." lub "lex Cieszyński", wrócił na tapet w środę na posiedzeniu Senatu, za sprawą zgłoszonej przez senatora Grodzkiego poprawki.
- Senatorowie uznali, że jest to zbyt daleko idąca sankcja. Poza tym uważali, że prezes NFZ nie może być jednoosobowo i sędzią, i prokuratorem w tej sprawie - przypomniał senator.
W jego wersji, przyjętej dziś przez senacką komisję zdrowia, zawieszenie ma trwać od miesiąca do pięciu lat i być nakładane nie w przypadku jednorazowego naruszenia, a umyślnego i wielokrotnego. Karę ma nadal nakładać prezes NFZ, jednak będzie można wnieść na taką decyzję skargę do sądu administracyjnego. Takie działanie wstrzyma wykonanie decyzji.
Głosowanie nad całą ustawą, po przyjętych przez komisję poprawkach, odbędzie się w Senacie prawdopodobnie jeszcze w tym tygodniu. Potem nad senackimi poprawkami pochyli się jeszcze Sejm.
Źródło: tvn24.pl
ZOBACZ TAKŻE:
Link skopiowany do schowka.
Source: TVN24 · Piotr Dariusz Wójcik
At a glance
- Topic
- World
- Country
- 🇵🇱 PL
- Publisher language
- PL
- Added to Allnira