Świadek o Grand Hotelu: byłam zszokowana
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/Leszek Szymański
Natasza Geldon pracowała przed laty w ochronie sopockiego Grand Hotelu. Jak wspominała w rozmowie z Magdaleną Rigamonti, zatrudniła się tam sezonowo, chcąc dorobić podczas wakacji przed rozpoczęciem studiów na Uniwersytecie Gdańskim. W tej samej agencji ochrony pracował wówczas Karol Nawrocki, który studiował historię. Pytana, czy się zakolegowali, odparła: - W pracy? Tak. Mam wrażenie, wciąż po latach, że myśmy się całkiem dobrze trzymali.
Kobieta opowiadała, że zespół był niewielki, a pracownicy, ze względu na zmianowy charakter pracy, często się spotykali. Jak oceniła, panowała między nimi dobra atmosfera. - Miałam takie wrażenie, że jestem ich maskotką drużyny, taką lubianą młodszą koleżanką z pracy - wspominała.
Zapytana, czy Nawrocki był lubianym kolegą, odpowiedziała: - Wydaje mi się, że tak.
Geldon: to był dla mnie szok i niedowierzanie
W trakcie rozmowy Geldon wróciła do sytuacji, którą opisała wcześniej dziennikarzom Onetu i o której zeznawała w procesie dotyczącym publikacji portalu.
Według jej relacji, gdy pełniła dyżur przy hotelowej recepcji, zobaczyła Nawrockiego wchodzącego do budynku w towarzystwie kobiety i mężczyzny. Cała trójka miała następnie pojechać windą na piętra, na których znajdowały się pokoje gościnne. Powiedziała, że ta sytuacja ją "zdziwiła". - W ramach naszych kompetencji nie leżało odprowadzanie gości do windy, tym bardziej jechanie z nimi gdzieś na jakieś piętra - zastrzegła. - Dla mnie to było mega podejrzane, bo nigdy tak nie robiliśmy - mówiła.
Dalej wspomniała, że gdy Nawrocki wrócił w okolice recepcji, zapytała go o tę sytuację. - Karol tylko odpowiedział, że można sobie dorobić, wprowadzając dziewczyny do gości i jeśli miałabym ochotę, to też mogę się przyłączyć, bo można na boku zarobić - opisała.
Geldon odnosząc się w rozmowie z Onetem do tej sytuacji zapewniła, że odmówiła. Podkreśliła, że propozycja była sprzeczna z jej moralnością i zasadami. - Byłam bardzo kategoryczna, że "chyba oszalałeś", "Karol, co ty gadasz". Karol zareagował normalnie, nie pamiętam, żebyśmy tam uskuteczniali jakąś scenę - wspomniała.
Zobaczyła Nawrockiego jako kandydata na prezydenta. "Parsknęłam"
Geldon opowiedziała w Onecie również o swojej reakcji, kiedy po latach zobaczyła dawnego kolegę z pracy w telewizji jako kandydata na prezydenta. - To znowu był dla mnie kolejny szok, kolejne niedowierzanie i bardzo taka absurdalna sytuacja - przyznała.
- Pamiętam, że parsknęłam wręcz w stronę telewizora i mówię: nie do wiary, że to jest ten Karol, z którym ja kiedyś pracowałam w Grand Hotelu, byliśmy razem w agencji, która zajmowała się ochroną Grandu. Pamiętam go tak, jak go pamiętam, zrobił to, co zrobił, a dzisiaj jest kandydatem na prezydenta - mówiła. - Pomyślałam sobie: o kurczę, na jakim świecie my żyjemy - dodała.
Dlaczego zdecydowała się opowiedzieć swoją historię?
Kobieta wyjaśniła, że do rozmowy z dziennikarzami doszło po tym, jak skontaktował się z nią Andrzej Stankiewicz. Gdy w korespondencji wspomniał o Grand Hotelu, domyśliła się, jakich wydarzeń będzie dotyczyć rozmowa.
Jak przyznała, uznała wtedy, że powinna opowiedzieć o swoich doświadczeniach. Dopytywana, czym kierowała się przy podejmowaniu decyzji i o co jej najmocniej w tej sprawie chodzi, odparła: - O sprawiedliwość, o przyzwoitość przede wszystkim, o bycie dobrym człowiekiem, zwłaszcza jeśli się chce sprawować tak wysoko postawiony urząd.
Geldon została również zapytana o obawy związane z publicznym ujawnieniem swojej tożsamości. - Nie chcę popadać w jakąś paranoję. Oczywiście jest troszeczkę strach - przyznała. Jak dodała, spodziewa się fali negatywnych komentarzy, prób podważania jej wypowiedzi i nieprzyjemnych prób kontaktów ze strony innych osób. - Liczę się z tym - podkreśliła.
Natasza Geldon w siedzibie Sądu Okręgowego w Warszawie
Źródło zdjęcia: Leszek Szymański/PAP
W rozmowie padło również pytanie o ewentualne spotkanie Geldon z Karolem Nawrockim. - Nie miałabym z tym problemu. Myślę, że moglibyśmy sobie spojrzeć w oczy - odpowiedziała.
Zapytana, czy byłaby w stanie przypomnieć mu wydarzenia sprzed lat, stwierdziła krótko: - Myślę, że już mu przypomniałam.
Geldon odniosła się także do możliwości pojawienia się prezydenta na kolejnej rozprawie. Zastrzegła, że nie chce przewidywać jego decyzji, ponieważ przez dwie dekady ludzie mogą się znacząco zmienić. - Chciałabym wierzyć i chciałabym myśleć, że się stawi - powiedziała.
Pytana dalej o to, co oznaczałaby dla niej sprawiedliwość w toczącym się procesie, Geldon wskazała przede wszystkim na publiczne wyjaśnienie wydarzeń, o których opowiedziała. - Po tylu latach sprawiedliwość musi przybrać tylko jedną jedyną postać, czyli faktycznie tego, że ta prawda i to, co się działo, będzie powiedziane na głos - podsumowała.
- Chciałabym, aby po prostu prawda była znana powszechnie. Nieukrywana, niezakopana pod dywan, tylko znana - podkreśliła.
Źródło: Onet
ZOBACZ TAKŻE:
Link skopiowany do schowka.
Source: TVN24 · Agata Nalepa
At a glance
- Topic
- World
- Country
- 🇵🇱 PL
- Publisher language
- PL
- Added to Allnira