Tomasz Maciejewski: stan rzeczy, jaki mamy, wymaga poważnego podejścia

Źródło zdj. gł.: PAP

Najważniejsza ustawa z "pakietu naprawczego" ochrony zdrowia w ogniu krytyki na senackiej komisji. Zapis o możliwości nakładania zakazu pracy w publicznym systemie, określany jako "lex K.", został z niej wykreślony. Ministerstwo usłyszało też trudne pytania o skutki ustawy - również od koalicjantów.

Kluczowe fakty:

  • Senacka komisja zdrowia rozpatrywała projekt wprowadzający limity wynagrodzeń dla medyków.
  • Senaccy prawnicy uznali, że część zapisów jest niezgodna z Konstytucją.
  • Projekt ustawy spotkał się z szeroką krytyką ze strony opozycji, części koalicjantów oraz przedstawicieli środowisk medycznych.
  • Podnoszono obawy o negatywne skutki dla pacjentów.

Senacka zdrowia pochylała się dziś nad pięcioma ustawami z tzw. pakietu naprawczego ochrony zdrowia, w tym tą, która wprowadza limity wynagrodzeń dla medyków. Ustawa została przyjęta, ale senatorzy i strona społeczna nie szczędzili pod jej adresem krytyki.

"Lex K." niezgodne z Konstytucją? Senaccy prawnicy mieli zastrzeżenia

Najwięcej kontrowersji wzbudziła przyjęta przez Sejm poprawka mniejszości, zgłoszona przez posła Janusza Cieszyńskiego z Rozwoju Plus. Przewiduje ona ustawowe wprowadzenie artykułu, dotyczącego zakazu wykonywania usług finansowanych ze środków publicznych medykowi, który poświadczy w dokumentacji nieprawdę.

Dotyczyłoby to m.in. oszustwa związanego z raportowaniem czasu pracy czy nieuzasadnionego wystawienia zwolnienia lekarskiego lub recepty. Kara miałaby być nakładana decyzją prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia na okres od miesiąca do ośmiu lat, a w przypadku recydywy - dożywotnio.

Najbardziej fundamentalne zastrzeżenie mieli do niej legislatorzy senaccy. Prawnicy z Biura Legislacyjne Kancelarii Senatu uznali, że nie jest, w świetle przepisów wynikających z Konstytucji, dopuszczalne na etapie prac komisji lub drugiego czytania w Sejmie wstawianie poprawek wykraczających poza zakres projektu ustawy. Taką, w ocenie prawników, byłoby właśnie dopisanie całego problematycznego artykułu do nowelizowanych przepisów.

Przypomnijmy, poprawka była przez Janusza Cieszyńskiego zgłaszana w sejmowej komisji zdrowia, ale została odrzucona, choć wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski ocenił, że jest ona do rozważenia w kontekście ustawy o izbach lekarskich. Przyjęto ją natomiast w drugim czytaniu na posiedzeniu plenarnym. "Za" było 416 posłów.

Senatorowie wykreślili propozycję posła Cieszyńskiego

Senator Tomasz Grodzki z Koalicji Obywatelskiej zaproponował do tego artykułu poprawki, które wykluczałyby opcję zakazu dożywotniego na rzecz pięcioletniego wykluczenia z publicznej ochrony zdrowia za umyślne dwukrotne przestępstwo administracyjne.

- Ta ustawa wzbudza ogromne zainteresowanie. Nie jest łatwa, pracowaliśmy nad nią dość długo. Ta poprawka mniejszości zyskała po trosze nazwę "lex Cieszyński". Można uznać cały ten dział za niekonstytucyjny. Proponujemy jednak rozwiązanie, które jest niedoskonałe, ale jednak wychodzi naprzeciw potrzebom - powiedział, argumentując, że wykreślenie poprawki w Senacie mogłoby się skończyć odrzuceniem takiej zmiany przez Sejm i pozostawieniem zapisu w pierwotnym kształcie.

- Wniosek mniejszości budził duże kontrowersje, dyskutowaliśmy nad tym, aby w całości go odrzucić. Nie wiem, czy jest jakaś inna grupa zawodowa, która w tak ostry sposób byłaby traktowana decyzją administracyjną za wykroczenia. Przychyliłabym się do wniosku, by w całości go odrzucić - oceniała natomiast przewodnicząca senackiej komisji zdrowia Agnieszka Gorgoń-Komor z KO.

Poprawki dotyczyły też NFZ

Na posiedzeniu komisji pojawił się autor problematycznej poprawki. Poseł Janusz Cieszyński zgodził się z zarzutami senatora Grodzkiego co do niej i zaproponował szereg poprawek. To m.in. wyłączenie dożywotniego zakazu, wykonalność decyzji dopiero po upływie terminu odwołania lub wyroku sądu czy skrócenie maksymalnego zakazu do dwóch lat.

- Funkcjonujemy w momencie gigantycznego kryzysu zaufania do publicznego systemu ochrony zdrowia. Naszą rolą, jako parlamentarzystów, jest pokazanie Polakom, że pieniądze, które wpłacają na publiczny system nie zostaną zmarnowane. To pieniądze na leki, na nowoczesne wyroby medyczne, inwestycje, a przede wszystkim na to, żeby zrobić jakiekolwiek reformy - podkreślał.

Senator Tomasz Grodzki zgłosił również poprawkę dotyczącą trybu powoływania i odwoływania dyrektorów oddziałów wojewódzkich Narodowego Funduszu Zdrowia. W rządowej ustawie jest to prezes NFZ. Poprawka proponuje wymóg kontrasygnaty ministra zdrowia pod taką nominacją.

Senatorowie zdecydowali w głosowaniu o wykreśleniu w całości przepisów dotyczących nakładania zakazu świadczenia pracy w publicznym systemie ochrony zdrowia.

Limity wynagrodzeń medyków pod ostrzałem

Miażdżąca krytyka ustawy, nie tylko zapisów zaproponowanych przez Janusza Cieszyńskiego, popłynęła na posiedzeniu ze strony opozycji, ale też części koalicjantów i strony społecznej.

- Ta ustawa, która pojawiła się wskutek afery w Szpitalu Południowym, jest próbą gaszenia tego pożaru, ale zamiast wody używacie benzyny. Ona nie tylko nie rozwiązuje tych problemów, ale powoduje zwiększenie chaosu w polskiej ochronie zdrowia. On już jest bardzo wielki, a dostępność świadczeń dla pacjentów jest coraz mniejsza z tygodnia na tydzień - punktował Waldemar Kraska z Prawa i Sprawiedliwości.

Senator Kraska ocenił, że ustawa powinna być odrzucona, bo nie da się jej według niego poprawić. Pytał, czy ktoś policzył to, ilu pracowników medycznych ograniczy pracę w publicznej ochronie zdrowia, a także jaka będzie trudność z obsadami dyżurów. W ocenie Kraski realne jest ryzyko zamykania oddziałów i całych szpitali, jeśli okaże się, że dyżurów nie będzie się dało obsadzić.

Były wiceminister zdrowia senator Wojciech Konieczny powiedział, że nie kryje sceptycznego stosunku do ustawy i dopytywał przed wszystkim o ocenę skutków regulacji.

- Ustawa będzie miała duże reperkusje dla systemu ochrony zdrowia. Moim zdaniem wywoła trochę chaosu. W ocenie skutków regulacji jest opisanych dużo dobrych rzeczy, tylko nie mogę znaleźć wskaźników, które w jakiś sposób uprawdopodobniałyby to, że te dobre efekty mają nastąpić - punktował, pytając, jak będzie liczony zakładany przez autorów wzrost dostępności świadczeń, czy też o ile skrócą się kolejki.

Umowy ze spókami i stawka godzinowa

Konieczny miał też wątpliwości dotyczące wprowadzanego mocą ustawy zakazu zawiązywania umów ze spółkami zrzeszającymi medyków. Jako przykład podał diagnostykę obrazową. Jak wyjaśnił, szpital, który ma własną pracownię tomografii komputerowej czy rezonansu nie będzie mógł zawrzeć umowy z grupą radiologów opisujących badania. Jeśli taki sam rezonans lub tomograf będzie własnością jakiejś spółki prowadzącej działalność to już taki kontrakt z zewnętrznym dostawcą będzie się dało zawrzeć.

Senator Konieczny odniósł się też do kwestii fundamentalnej propozycji wynikającej z ustawy, czyli maksymalnych stawek godzinowych. - To jest niebezpieczne. Wprowadzenie stawki 240 złotych za godzinę spowoduje, że nikt nie będzie chciał przyjść do pracy na SOR-ze. Likwidując zróżnicowanie spowodujemy pewne perturbacje. Może jak ktoś zobaczy to na własne oczy, to uwierzy i będzie jakaś szybka nowelizacja - wskazał były wiceminister zdrowia.

Reprezentowana przez niego Lewica zgłosiła poprawki dotyczące m.in. obniżenie wymogu minimalnego wymiaru pracy medyka z połowy do jednej czwartej etatu.

Szpitale powiatowe alarmują: ubędzie lekarzy i poradni, ucierpią pacjenci

Przed negatywnymi skutkami dla szpitali, a przede wszystkim ich pacjentów, mówił Waldemar Malinowski, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych.

- Nie wyobrażamy sobie tego, że lekarz będzie w przychodni przyszpitalnej na minimum pół etatu. Wszystkie AOS-y [poradnie ambulatoryjnej opieki specjalistycznej - red.] w sieci nie pracują w takim wymiarze, by obstawić tyle godzin. Znikną lekarze walizkowi, ale pojawią się walizkowi pacjenci, bo ubędzie bardzo dużo poradni - ostrzegał Waldemar Malinowski.

Jak dodał, konieczność wypowiedzenia niespełniających nowych wymogów umów z medykami, przy półrocznym okresie przejściowym, sprawi, że zabraknie rąk do pracy, a do nowych konkursów mogą nie stawić się chętni lekarze.

- Od 26 lat nie widziałem takiego zagrożenia, a w ocenie skutków regulacji nie ma żadnej perspektywy co do tego, co będzie za rok, dwa czy trzy. Tymczasem już dziś rodziny lekarzy mierzą się z ogromnym hejtem. Ich dzieci słyszą w szkole, że są dziećmi milionerów - mówił Malinowski.

W środę ustawa będzie poddana pod głosowanie na posiedzeniu Senatu.

Źródło: tvn24.pl

ZOBACZ TAKŻE:

Link skopiowany do schowka.

Source: TVN24 · Piotr Wójcik

At a glance

Topic
World
Country
🇵🇱 PL
Publisher language
PL
Added to Allnira