Leo: Umowa koalicyjna dotyczyła Polski 2050, która miała 33 posłów. Dziś ma 15

Źródło wideo: TVN24

Źródło zdj. gł.: Albert Zawada/PAP

Premier Donald Tusk nie musi wybierać na stanowisko ministra funduszy i polityki regionalnej przedstawiciela Polski 2050, bo zgodnie z umową koalicyjną sprzed trzech lat partia ta miała ponad 30 posłów, a teraz ma 15 - zwróciła uwagę Aleksandra Leo z Centrum. Sebastian Gajewski z Nowej Lewicy ocenił, że w sprawie wyboru osoby, która zastąpi Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz "nie będzie awantury".

Premier Donald Tusk zapowiedział, że na stanowisko Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz ma dwie kandydatki. W poniedziałek oświadczył, że ministerstwo funduszy i polityki regionalnej zaproponuje osobie, co do której będzie miał stuprocentową pewność i zaufanie.

Wiceprzewodnicząca klubu parlamentarnego Centrum Aleksandra Leo w "Tak jest" w TVN24 przekonywała, że nowym ministrem po Pełczyńskiej-Nałęcz nie musi być osoba z Polski 2050. - Umowa koalicyjna, która była uzgadniana i podpisywana, dotyczyła Polski 2050, która wtedy miała 33 posłów. Dzisiaj ma 15 - przypomniała.

- Czyli, jeśli zostanie kołem albo będzie posiadało już pięciu posłów, to dalej będzie obowiązywać taka umowa, jaką pamiętamy z października 2023 roku? Nie - dodała.

Kto za Pełczyńską-Nałęcz? W rządzie "nie będzie awantury"

Wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Sebastian Gajewski z Nowej Lewicy wskazał, że "o tym, jak wygląda rząd, decyduje premier Donald Tusk, ale z drugiej strony decydują liderzy poszczególnych partii koalicyjnych".

- Mamy umowę koalicyjną, zawartą w trochę innych realiach. Mamy tam pewne kierunkowe zasady kształtowania składu rządu. Jasne jest to, że na każdego ministra musi się zgodzić premier i liderzy koalicji - wyjaśnił.

Poseł ocenił, że decydenci "powinny wyjść z jakimś porozumieniem nie tylko co do tego, kto będzie ministrem funduszu i polityki regionalnej, ale też w zasadzie co do całego składu personalnego tego ministerstwa".

Gajewski: w rządzie nie będzie awantury

Źródło: TVN24

- Dzisiaj jest tam jedna osoba, wiceminister Jacek Karnowski. W związku z czym potrzebne jest tam nowe otwarcie. To daje pole do dyskusji, ilu ma być wiceministrów, z jakiej partii. Będzie porozumienie i nie będzie żadnej awantury - ocenił.

Leo: Pełczyńska-Nałęcz nie zabiera ze sobą klubu ani posłów

Aleksandra Leo zapytana, czy odejście Pełczyńskiej-Nałęcz nie jest zapowiedzią kłopotów w koalicji rządowej, oceniła: - Koalicja nie jest w kłopocie. Pani ministra zdecydowała się odejść. Sama nie jest posłanką. Nie zabiera ze sobą klubu ani posłów, nikogo poza Janem Szyszko. - Poza zmianą ministry nie widzę tu żadnych turbulencji - dodała.

Pozostawienia resortu w rękach Polski 2050 chce Szymon Hołownia, który powiedział, że w innym przypadku ugrupowanie nie wyjdzie z koalicji, ale nie będzie uczestniczyć w pracach rządu.

Leo powiedziała, że słyszała o scenariuszu Polski 2050 na wybory w 2027 roku, który miałby polegać na odejściu z rządu "i byciu wewnętrzną opozycją". - Czyli 90 procent głosowań zgodnie z koalicją 15 października, ale w rządzie nie jesteśmy, możemy rząd krytykować i w niego uderzać - oceniała.

- My nie chcieliśmy się zgodzić na to. Jesteśmy częścią koalicji 15 października i między innymi dlatego zdecydowaliśmy się w lutym odejść. Jak widać teraz również klub parlamentarny Polski 2050 się nie godzi z takim pomysłem, dlatego Pełczyńska-Nałęcz odeszła sama - dodała.

Leo: Pełczyńska-Nałęcz nie zabiera ze sobą klubu ani posłów

Źródło: TVN24

Pełczyńska-Nałęcz "próbuje budować czarną legendę rządu Tuska"

Sebastian Gajewski, zapytany o atmosferę pracy w rządzie, mówił, że nie dochodzi do awantur. - W większości spraw się zgadzamy. Są rzeczywiście sprawy, w których są dyskusje z ministrami, ale nie jest to nic nadzwyczajnego - powiedział.

Zapytany, czy zachęcałby Elżbietę Bieńkowską do dołączenia do rządu, powiedział, że "z jej doświadczeniem ona doskonale wie, jak wygląda rząd Donalda Tuska".

Gajewski: Pełczyńska-Nałęcz "próbuje budować czarną legendę rządu Tuska"

Źródło: TVN24

- To, co opowiada Pełczyńska-Nałęcz, to jest próba budowania jakiejś czarnej legendy rządu koalicji 15 października, samego premiera. Jest to jakiś sposób uzasadniania jej dosyć zaskakującej decyzji i chyba dosyć oryginalnego, czy osobliwego sposobu pożegnania się z rządem - ocenił.

Gajewski zastrzegł, że we współpracy ministra "była bardzo profesjonalna, przygotowana, sprawnie poruszała się po brukselskich korytarzach". - Ale jednak jest osobą z dość osobliwym stylem bycia i myślę, że te wszystkie wypowiedzi, które są w mediach osób z różnych partii, które miały przyjemność współpracować, nie biorą się znikąd - dodał.

Źródło: TVN24

ZOBACZ TAKŻE:

Link skopiowany do schowka.

Source: TVN24 · Adam Styczek

At a glance

Topic
World
Country
🇵🇱 PL
Publisher language
PL
Added to Allnira