Atak hakerów na giełdę kryptowalut Binance

Źródło wideo: TVN24

Źródło zdj. gł.: Creativan/Shutterstock

Po początkowej fali wypłat klienci Binance wolniej wycofują środki z giełdy kryptowalut, która padła ofiarą hakerów. Firma zapewniła po kradzieży, że pokryje straty. Analitycy spodziewają się jednak większej ostrożności dużych inwestorów wobec rynku kryptowalut.

W niedzielę, w ciągu kilku godzin od częściowego wznowienia wypłat, klienci wycofali z platformy Binance 3,64 mld dolarów. Odpływ odpowiadał 2,1 proc. aktywów giełdy. Analitycy ocenili tę skalę jako stosunkowo niewielką.

Binance zapewnia, że wypłaty się stabilizują

Firma poinformowała, że po początkowym wzroście tempo wypłat spadło i się stabilizuje. Według Binance w niedzielę na platformę wpłynął 1 mld dolarów, a klienci wypłacili około 4,6 mld dolarów.

"Naszym najważniejszym zadaniem jest teraz zapewnienie bezpieczeństwa. Gdy to się uda, użytkownicy będą mogli wypłacić środki, a Binance wznowi działalność" - napisała w poniedziałek na X współprezeska giełdy Yi He.

Binance zapewniło, że pokryje straty. Firma zgromadziła na ten cel sześć miliardów dolarów z własnych środków, funduszu ubezpieczeniowego oraz funduszu przeznaczonego na wypadek naruszeń bezpieczeństwa.

Część wypłat nadal była jednak wstrzymana. Binance wznowiło je dla bitcoina w jego własnej sieci oraz dla etheru i niektórych stablecoinów, czyli kryptowalut powiązanych z tradycyjnymi walutami, działających w sieci Ethereum. Strona giełdy wciąż informowała o ograniczeniach dotyczących większości kryptowalut.

Inwestorzy wciąż trzymają środki na giełdzie

Cytowany przez Reutersa Tim Sun, starszy analityk HashKey Group, ocenił, że atak nie wywołał dotąd powszechnej paniki ani masowego odpływu pieniędzy. Jego zdaniem incydent może jednak osłabić zaufanie do rynku i skłonić duże instytucje oraz firmy zapewniające płynność do ograniczenia zaangażowania.

Niektórzy inwestorzy deklarują, że na razie nie zamierzają zamykać kont na Binance. Jay Koh ze stowarzyszenia Asia Web3 AI Association powiedział Reutersowi, że scentralizowane giełdy nadal odgrywają ważną rolę w zapewnianiu płynności, handlu i dostępu do rynku.

Użytkownik Binance Ryan Tan powiedział, że nie spieszy się z wypłatą. Po upadku giełdy FTX cztery lata temu postanowił przechowywać środki we własnym portfelu zamiast pozostawiać je na platformach handlowych.

Bitcoin odrobił część strat po ataku

Po osiągnięciu w piątek najniższej ceny od sześciu tygodni bitcoin odbił w weekend. W poniedziałek kosztował ponad 78 tys. dolarów. Wzrosła również cena etheru, który wcześniej spadł do najniższego poziomu od dwóch miesięcy.

Kapitalizacja stablecoinów, czyli kryptowalut powiązanych z tradycyjnymi walutami, zmniejszyła się od piątku. Reuters wskazuje, że może to oznaczać przepływ części pieniędzy do gotówki lub tradycyjnych aktywów.

Inwestorzy instytucjonalni mogą ograniczyć zakupy kryptowalut

Atak na Binance wpisuje się w serię kradzieży na rynku kryptowalut. W sobotę FBI przypisało go północnokoreańskiej grupie TraderTraitor. Badacze opisują ją jako doświadczoną i zdolną do przeprowadzania zaawansowanych ataków. Według nich grupa finansuje programy zbrojeniowe Korei Północnej.

Zdaniem analityków skala ataku może na jakiś czas ograniczyć zakupy kryptowalut przez instytucje. Fundusze ETF oparte na bitcoinie, z których korzysta część dużych inwestorów, odnotowały w piątek odpływ 643 mln dolarów, największy w październiku.

Z rynku zniknęło też ponad 1,3 mld dolarów z pozycji lewarowanych, czyli transakcji finansowanych z wykorzystaniem pożyczonych środków.

Około połowy skradzionych środków znajdowało się w stablecoinach. Ich emitenci, w tym Circle, zamrozili część aktywów. Firma podała w poniedziałek, że zablokowała ponad 1,1 mld dolarów w kryptowalucie USDC.

Źródło: Reuters

ZOBACZ TAKŻE:

Link skopiowany do schowka.

Source: TVN24 · Jan Sowa

At a glance

Topic
World
Country
🇵🇱 PL
Publisher language
PL
Added to Allnira