Gawkowski: w Polsce są już budowane centra danych
Źródło wideo: TVN24 BiS
Źródło zdj. gł.: mark reinstein/Shutterstock
W środkowej części stanu Kentucky, w miasteczku Cave City, znanym ze słynnej Jaskini Mamuciej, centra danych są polaryzującym tematem w batalii o urząd burmistrza. Podobnie jak w pozostałych stanach USA, lokalna społeczność spiera się tam o to, czy należy zezwalać na budowę takich obiektów.
Ważny temat kampanii
Centra danych składają się z serwerowni i elementów umożliwiających ich nieprzerwaną pracę, czyli systemów chłodzenia, zasilania i połączenia z siecią. Sztuczna inteligencja potrzebuje gigantycznych mocy obliczeniowych, dlatego wraz z jej rozwojem konieczna jest budowa odpowiedniej infrastruktury.
Przejawy rywalizacji o urząd burmistrza widać nawet na głównej ulicy Cave City, Broadway Street, podczas festynu z okazji 160-lecia powstania tego 2,4-tysięcznego miasteczka. Obaj kandydaci - Dwayne Hatcher i Clifton Parsley - rozstawili tam swoje stoiska.
Dwa namioty różni tylko wielki afisz z napisem "No Data Centers – protect our community, protect our future" ("Nie dla centrów danych - chrońmy naszą społeczność, chrońmy naszą przyszłość"), który zdobi stanowisko Parsleya. W miasteczku od 14 lat rządzi Hatcher, ale spór o budowę centrów danych w okolicy może okazać się decydującym czynnikiem podczas wyborów lokalnych, zaplanowanych na 3 listopada.
Prezydent Donald Trump wielokrotnie powtarzał, że budowa centrów danych jest kluczowa dla gospodarki USA. Niemniej, według sondażu PF Global dla portalu Politico, którego wyniki opublikowano 25 października, 50 proc. Amerykanów sprzeciwia się budowie centrów danych w odległości 3 mil (około 5 km) od ich miejsca zamieszkania. 35 proc. ankietowanych jest zdecydowanie przeciwna takim inwestycjom. Z kolei według innego badania, z maja tego roku, przeprowadzonego przez Instytut Gallupa na początku kwietnia, 70 proc. Amerykanów, deklaruje, że sprzeciwia się budowie centrów w swojej okolicy.
Protest przeciwko inwestycji
Oddolny ruch "No data centers 502" (liczba ta odnosi się do numeru kierunkowego Louisville) już od roku walczy z budową centrum danych, które ma powstać na ponad 62 hektarach w przemysłowej części Louisville, największym mieście Kentucky.
- Plany budowy ogłoszono w październiku 2025 roku. Kilka osób spotkało się wtedy, żeby porozmawiać o założeniu grupy. Większe zainteresowanie pojawiło się w styczniu 2026 roku, kiedy o projekcie dowiedziało się więcej mieszkańców - powiedziała Danielle Ray, członkini "No data center 502", stojąc przed ogrodzeniem placu budowy tego centrum.
Inwestycja, przeciwko której protestuje ten oddolny ruch, jest przedsięwzięciem lokalnego potentata w branży nieruchomości - Steve'a Poe'a. Zdaniem Ray utrzymuje on bliskie kontakty z urzędującym burmistrzem miasta Louisville, Craigem Greenbergem z Partii Demokratycznej.
Ray uważa, że miało to wpłynąć na wydanie pierwszych pozwoleń na budowę. W ocenie lokalnych mediów Greenberg ma duże szanse na reelekcję w wyborach 3 listopada.
Amerykanie wybiorą tego dnia 1/3 składu Senatu i całą Izbę Reprezentantów. Ponadto zagłosują w wyborach do kongresów stanowych, a w niektórych stanach wyłonią też nowych sędziów oraz władze miejskie i regionalne.
Spór o ceny energii i elektrownie
Zdaniem aktywistów inwestycja w Kentucky doprowadzi do wzrostu podatków za energię i wodę w Louisville. - Złożono wniosek i ostatecznie wydano zgodę na budowę kolejnej elektrowni, która ma zasilać to centrum danych. Nazywa się Mill Creek 6. W ramach tego samego pozwolenia zgodzono się też na dalszą pracę Mill Creek 2, elektrowni węglowej. Kto za to płaci? My - zdrowiem i z własnej kieszeni - stwierdziła Ray.
Komisja ds. użyteczności publicznej stanu Kentucky wydała w październiku ubiegłego roku pozwolenie na dalszą działalność Mill Creek 2 i budowę Mill Creek 6, tłumacząc to przygotowaniem na możliwy wzrost zapotrzebowania na energię "w ramach potencjalnych projektów rozwoju gospodarczego na terenie obsługiwanym przez LG&E/KU [dostawcę energii - red.], w tym centrów danych".
Do tej pory władze Louisville wciąż nie wydały wszystkich potrzebnych pozwoleń na ukończenie tej inwestycji. W ciągu minionego roku komisja nadzorująca ten projekt musiała zmierzyć się z wieloma wątpliwościami mieszkańców i radnych.
W maju władze miasta zleciły ankietę, w której zapytały 3,6 tys. mieszkańców m.in. o to, "jakiej wielkości centrum danych byłoby do zaakceptowania w hrabstwie Jefferson". 81,5 proc. respondentów odpowiedziało, że "nigdzie w hrabstwie" – przekazał nadawca Louisville Public Media.
No Data Center shutterstock_2850121635
Źródło zdjęcia: Here Now/Shutterstock
Inwestycja obok Jaskini Mamuciej
W Cave City problemy są bardzo zbliżone. Projekt firmy Kentucky Industrial Alliance Inc. o wartości szacowanej na 4,8 mld dolarów oburzył lokalną społeczność. Inwestycja, na potrzeby której zakupiono 280 hektarów terenu (około 1/4 powierzchni miasta), miałaby sąsiadować z Jaskinią Mamucią.
Obszar wokół tej najdłuższej na świecie jaskini, która w 1981 r. została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO, jest parkiem narodowym i zarazem największą atrakcją w okolicy. Odwiedzają ją turyści z całych Stanów Zjednoczonych i z zagranicy.
W przypadku tego niewielkiego miasta lokalni włodarze wybrali inną ścieżkę niż ci w metropolitalnym Louisville. Władze Cave City wydały w maju tego roku roczne moratorium, które zabrania budowy centrum danych. W odpowiedzi firma realizująca projekt centrum danych zdecydowała się wytoczyć dwa procesy lokalnej administracji, aby ruszyć z inwestycją.
Wybory w USA
Amerykanie zagłosują we wtorek w wyborach, które zdecydują o nowym składzie Kongresu USA i władzach w większości stanów. Dotychczasowe wskaźniki sugerują rekordową frekwencję i zwycięstwo demokratów, co może pokrzyżować plany prezydenta Trumpa na drugą połowę jego kadencji.
Obywatele wybiorą wszystkich 435 członków Izby Reprezentantów oraz 35 ze 100 senatorów. W 36 stanach wyłonią też gubernatorów i stanowe legislatury, a także wezmą udział w dziesiątkach lokalnych referendów.
Główną stawką wyborów jest nowy układ sił w Kongresie. Obecnie Partia Republikańska ma większość zarówno w Izbie Reprezentantów, jak i w Senacie (219-214 w izbie niższej, 53-47 w wyższej), lecz według sondaży demokraci są faworytami do przejęcia kontroli nad obiema.
Źródło: PAP
ZOBACZ TAKŻE:
Link skopiowany do schowka.
Source: TVN24 · Jan Sowa
At a glance
- Topic
- World
- Country
- 🇵🇱 PL
- Publisher language
- PL
- Added to Allnira