Dlaczego kierowcy jeżdżą tak szybko po publicznych drogach? Tokarczyk: wydaje im się, że są panami i władcami

Źródło wideo: TVN24

Źródło zdj. gł.: Stop Cham

Droga jest miejscem publicznym. Osoby, które zachowują się w sposób, jak skazany Sebastian M., nie biorą tego pod uwagę. Wydaje im się, że są sami, mogą robić, co chcą i w związku z tym lekceważą zupełnie niebezpieczeństwo - mówiła w TVN24 doktor Ewa Tokarczyk, psycholog transportu.

Po wypadku na autostradzie sąd uznał za winnego i skazał na osiem lat więzienia Sebastiana M. To maksymalna kara przewidziana za nieumyślne spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym na podstawie przepisów obowiązujących w chwili zdarzenia. Wyrok jest nieprawomocny.

Trzy lata temu M. - pędząc zmodyfikowanym BMW z prędkością ponad 300 kilometrów na godzinę - uderzył w jadący przed nim samochód z tempomatem. Pojazd stanął w płomieniach, zginęła trzyosobowa rodzina - małżeństwo i ich pięcioletni syn.

Psycholog: jest zjawisko adaptacji do prędkości, ale nie przy aż tak dużej

Psycholog transportu doktor Ewa Tokarczyk, wypowiadając się o sprawie na antenie TVN24, była pytana o tłumaczenia M., który konsekwentnie twierdził, że w jego aucie nie dało się wyczuć prędkości z jaką jechał.

Oceniła, że to "obraz totalnego lekceważenia faktów". - Owszem, jest coś takiego jak adaptacja do prędkości. Takie zjawisko, że jeżeli przez długi okres jedziemy z niezmieniającą się prędkością, to tracimy poczucie tego, jaka ta prędkość rzeczywista jest. Natomiast nie przy aż tak dużej prędkości, to po pierwsze. Po drugie, mamy wskaźniki, mamy dokładnie pokazane, z jaką prędkością jedziemy i w związku z tym nie możemy się powoływać na to, że jechaliśmy na wyczucie - zwróciła uwagę.

- Przy tak ogromnej prędkości nawet ta jazda, w cudzysłowie, na wyczucie, czyli bez patrzenia na prędkościomierz i tak musiałaby wskazywać, że jedziemy z prędkością ponad dopuszczalną jakimkolwiek prawem i poza granicami bezpiecznego panowania nad pojazdem - podkreśliła.

Fragment uzasadnienia wyroku dla Sebastiana M. (cz.1)

Źródło: TVN24

Kierowcy "nie biorą pod uwagę tego, że są w miejscu publicznym"

Na pytanie, dlaczego kierowcy jeżdżą po publicznych drogach tak szybko, odparła, że "nie biorą pod uwagę tego, że są w miejscu publicznym". - Wydaje im się, że są panami i władcami i w związku z tym mogą zachowywać się tak, jak po prostu chcą - oceniła.

- Droga jest miejscem publicznym. Jesteśmy w sytuacji społecznej, nawet jeżeli jesteśmy w pojazdach i w związku z tym nasze zachowanie, nasze reagowanie w tymże ruchu drogowym, to jest nie tylko nasze zachowanie, ale mamy wpływ na funkcjonowanie innych osób - przypomniała.

- Osoby, które zachowują się w ten sposób, jak skazany, o którym mówimy, jak gdyby w ogóle nie biorą tego pod uwagę. Wydaje im się, że są sami, że zapanują nad samochodem, że mogą sobie robić, co chcą i w związku z tym lekceważą zupełnie niebezpieczeństwo. Włącza się mechanizm pod tytułem: "jestem dobrym kierowcą" - mówiła psycholog transportu.

Podkreślała, że "taka prędkość samochodu przy jego masie jest potencjalnie, nawet na najbardziej pustej drodze, sytuacją bardzo niebezpieczną".

- Wystarczy najmniejsza nierówność na drodze i już nad samochodem nie zapanujemy. Problem polega na tym, że osobie, która w ten sposób jedzie, brakuje najnormalniej w świecie wyobraźni, że może się w każdej chwili znaleźć w sytuacji, w której nad tym samochodem nie zapanuje - zaznaczyła.

Źródło: TVN24

ZOBACZ TAKŻE:

Link skopiowany do schowka.

Source: TVN24 · Justyna Sochacka

At a glance

Topic
World
Country
🇵🇱 PL
Publisher language
PL
Added to Allnira