Rosnące wątpliwości wokół Łukasza Mejzy

Źródło wideo: TVN24

Źródło zdj. gł.: Marcin Obara/PAP

Gorzowscy policjanci zatrzymali trzech byłych asystentów społecznych jednego z posłów - poinformowała Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga. Chodzi o byłych współpracowników Łukasza Mejzy. Prokuratura zarzuca im wyłudzenie 300 tysięcy złotych. W rozmowie z tvn24.pl poseł nazywa sprawę "absurdalną" i zapowiada: - Jestem gotowy na konfrontację, bo wiem, że nic złego nikt z nas nie zrobił.

Do zatrzymań Franciszka P., Pawła C. i Jakuba Z. doszło 28 i 29 października. Wiadomo, ze policja przeszukała też mieszkania zatrzymanych w Poznaniu, Zielonej Górze i Tarnobrzegu.

Działania dotyczyły też miejsca zamieszkania i miejsca zarejestrowania działalności gospodarczej jednego z posłów - przekazała w komunikacie rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej Warszawa - Praga Marzena Kiełek-Łopińska.

Chodzi o byłych asystentów Łukasza Mejzy, który do końca kwietnia 2026 roku był posłem PiS, choć nie należał do partii, a obecnie jest posłem niezrzeszonym.

- W trakcie tych czynności zabezpieczono materiał dowodowy istotny dla prowadzonego postępowania, a zatrzymani zostali doprowadzeni do prokuratury - poinformowała prokurator Kiełek-Łopińska.

Zarzucono im między innymi wyłudzenie ponad 300 tysięcy złotych oraz usiłowanie wyłudzenia ponad miliona złotych z Fundacji Siepomaga - wynika z informacji przekazanych przez prokuraturę.

- Środki te miały być przeznaczone na leczenie osób chorych, w tym dzieci, niekonwencjonalną metodą terapii pluripotencjalnymi komórkami macierzystymi, oferowaną przez VinciNeoClinic z siedzibą w USA - wyjaśniła rzeczniczka.

Mejza: próba zmontowania na siłę zarzutów

W odpowiedzi na prośbę tvn24.pl o komentarz, Łukasz Mejza przekonuje, że "to polityczna, dęta, wręcz absurdalno-komediowa sprawa".

"Całkowicie wymyślona i będąca próbą zmontowania na siłę zarzutów dla mnie. Ja mam czyste sumienie i moi byli asystenci także i jestem gotowy na konfrontację, bo wiem, że nic złego nikt z nas nie zrobił - napisał w wiadomości. "Po tylu latach śledztwa, w które tak dużo zainwestowano w kampanię medialną jakoby jestem wielkim przestępcą, prokuratura dostała polityczne zamówienie, aby cokolwiek na mnie znaleźć, a skoro niczego nie znaleźli, to muszą coś stworzyć, aby zrobić medialne show. A ja nie mam problemu, aby np. zrzec się immunitetu. Dziwię się tylko prokuraturze, że tak się podkłada w politycznych sprawach. Przecież ta władza się kończy, a następcy rozliczą każde działanie prokuratorów na polityczne polecenie"

Nie przyznają się do winy

Żaden z zatrzymanych podczas przesłuchania nie przyznał się do popełnienia zarzucanych czynów, wszyscy złożyli jednak wyjaśnienia, a prokurator zastosował wobec nich wolnościowe środki zapobiegawcze.

Kiełek-Łopińska zaznaczyła, że śledztwo trwa i jest ono wielowątkowe. 

Opisali historie chorych, którzy mieli kontakt z firmą

O Łukaszu Mejzie oraz firmie Vinci NeoClinic, w której miał być prezesem zrobiło się głośno w pod koniec 2021 roku. To wtedy dziennikarze Wirtualnej Polski Szymon Jadczak i Mateusz Ratajczak opisali jak firma obiecywała leczyć osoby zmagające się z nieuleczalnymi chorobami. Terapia, którą polecała firma, nie miała medycznego potwierdzenia, a kwoty za leczenie zaczynały się od 80 tysięcy dolarów.

Dziennikarze opisali wtedy historie kilku rodzin, które miały kontakt z Vinci NeoClinic i były namawiane na niesprawdzoną terapię. Łukasz Mejza wydał wtedy oświadczenie, w którym napisał, że teksty dziennikarzy WP to "polityczne polowanie".

Dodał, że "po powzięciu informacji o wątpliwościach natury medycznej i moralnej dotyczących tej terapii, natychmiast wycofał się z działalności firmy".

Źródło: PAP, tvn24.pl

ZOBACZ TAKŻE:

Link skopiowany do schowka.

Source: TVN24 · Aleksandra Arendt-Czekała

At a glance

Topic
World
Country
🇵🇱 PL
Publisher language
PL
Added to Allnira