Białystok. Wysiedli z auta, byli zamaskowani. Zaatakowali po meczu belgijskiego kibica. Policja ma podejrzanych (7.03.2025)
Źródło wideo: KMP Białystok
Źródło zdj. gł.: KMP Białystok
Po tym jak w kwietnia zapadł w tej sprawie wyrok pierwszej instancji, obrońca chciał kar łagodniejszych, a prokuratura utrzymania orzeczenia.
W piątek Sąd Okręgowy w Białymstoku oddalił apelacje obrońcy i utrzymał w piątek kary roku oraz dwóch lat więzienia dla dwóch oskarżonych.
Wysiedli z auta i zaatakowali belgijskich kibiców
Źródło zdjęcia: KMP Białystok
Wysiedli z auta i zaczęli bić
Chodzi o zdarzenie z marca 2025 roku, kiedy to Jagiellonia grała w Białymstoku z Cercle Brugge mecz jednej ósmej finału piłkarskiej Ligi Konferencji. Spotkanie zakończyło się około godz. 23. Po nim policja dostała informację, że w centrum miasta został pobity jeden z kibiców belgijskiej drużyny.
Ze zgłoszenia wynikało, że do wracającej ze stadionu grupy fanów Cercle podjechało BMW, z którego wysiadły cztery zamaskowane osoby. Ostatecznie okazało się, że nie cztery, lecz dwie, a dwie inne zostały w samochodzie.
Jeden z kibiców z Belgii został przewrócony. Napastnicy bili go i kopali, po czym wsiedli do samochodu i odjechali. Pobity trafił do szpitala. Miał m.in. złamany nos i rozbity łuk brwiowy.
Policja zatrzymała ich w innej części miasta
Źródło zdjęcia: KMP Białystok
Znaleźli w aucie kominiarki i tzw. kominy
Policja poszukiwała auta, które opisali świadkowie. Znana była jedynie jego marka oraz początkowe numery z tablicy rejestracyjnej. Auto zostało zatrzymane w innej części miasta. BMW jechał 23-letni mieszkaniec Hajnówki i 22-letni Białostoczanin. Towarzyszyły im dwie Białostoczanki w wieku 20 i 21 lat.
W samochodzie policjanci znaleźli kominiarki i tzw. kominy mogące służyć do zasłonięcia twarzy. Początkowo zatrzymana została cała czwórka, ostatecznie zarzuty postawiono tylko mężczyznom.
Nie udało im się zabrać szalika
Jeden z nich był wówczas zawodowym żołnierzem (stracił już tę pracę), więc śledztwo nadzorował dział ds. wojskowych prokuratury. Obu mężczyznom zarzucono usiłowanie dokonania rozboju. Chodziło o klubowy szalik belgijskiego kibica, którego napastnikom nie udało się zabrać, bo zareagowali świadkowie tej napaści.
Zanim ruszył proces, obrońca złożył wniosek o skierowanie sprawy do mediacji. W ich trakcie strony uzgodniły kwestię zadośćuczynienia i odszkodowania. Oskarżeni zapłacili po 2 tys. euro.
Syn się bronił. Nie został tak dotkliwie pobity jak ojciec
Sąd Rejonowy w Białymstoku, nieco zmieniając kwalifikację prawną, w opisie czynu przyjął, że doszło do przestępstwa usiłowania rozboju wobec nie jednego, ale dwóch belgijskich kibiców, z tym że w drugim przypadku chłopak (nastoletni syn głównego poszkodowanego) bronił się i nie został tak dotkliwie pobity.
Pierwszego z oskarżonych sąd nieprawomocnie skazał na dwa lata, drugiego – uznając, że był to przypadek mniejszej wagi – na rok więzienia. Chłopakowi (nie dotyczyły go mediacje, podczas których negocjowano zadośćuczynienie) mają zapłacić po tysiąc złotych nawiązki.
Obrońca mówił, że żałują i że się zmienili
Wyrok zaskarżył obrońca oskarżonych. Chciał kar łagodniejszych i w zawieszeniu, ewentualnie – w przypadku kary dwóch lat więzienia – obniżenia jej do półtora roku, co pozwoliłoby odbyć ją w trybie dozoru elektronicznego.
– Rzadko kiedy to mówię, ale jako obrońca obu oskarżonych nie mam wytłumaczenia na to, co się wydarzyło. Że moi klienci dokonali rozboju na kibicu z Belgii, który przyjechał tutaj na mecz – powiedział w mowie końcowej mecenas Rafał Gulko.
Mówił jednak o okolicznościach łagodzących. Akcentował, że oskarżeni żałują tego, co zrobili i zmienili się. Prosił o danie im szansy.
Prokuratura: pobicie z błahego powodu
Prokuratura chciała utrzymania wyroku. Prokurator Marcin Ogrodnik wyliczał w mowie końcowej, jakich obrażeń doznał poszkodowany.
– Z błahego powodu, za szalik, doszło do pobicia obywatela Belgii – mówił.
Zwracał uwagę, że to nie był mężczyzna w wieku oskarżonych, ale dużo starszy, który wybrał się do Białegostoku na widowisko sportowe.
Sąd: to najniższe możliwe kary
Sąd Okręgowy w Białymstoku wyrok w piątek utrzymał.
– Czyn powinien być określony jako wybitnie chuligański – mówił w uzasadnieniu sędzia Wiesław Żywolewski.
Podkreślał, że kibice Cercle Brugge przyjechali do Białegostoku "rodzinnie". – To byli ojcowie ze swoimi synami – dodał.
Tłumaczył, że sąd pierwszej instancji wziął pod uwagę wszystkie okoliczności łagodzące, w tym wiek i postawę oskarżonych w trakcie procesu, a kary są w najniższym wymiarze, biorąc pod uwagę ustawowe zagrożenie za usiłowanie rozboju.
– Gdyby tych okoliczności nie było, kara byłaby z pewnością dużo wyższa. Kara musi być odczuwalna, zrozumiała i choć w minimalnym stopniu dolegliwa – dodał sędzia Żywolewski.
Wyrok jest prawomocny.
Źródło: PAP
ZOBACZ TAKŻE:
Link skopiowany do schowka.
Source: TVN24 · Tomasz Mikulicz
At a glance
- Topic
- World
- Country
- 🇵🇱 PL
- Publisher language
- PL
- Added to Allnira